• facebook
  • rss
  • Nie walczyli dla siebie

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 49/2015

    dodane 03.12.2015 00:00

    Choć goście mieli przyjść dopiero o 10.00, dwanaście licealistek ze Szkolnego Klubu Wolontariusza „Sursum Corda” w bielskiej „Szkole na Grodzisku” od poranka było gotowych na spotkanie. Z niecierpliwością wyglądały przez okno...

    Uczestnicy zajęć w Środowiskowym Domu Samopomocy „Centrum” dla osób z upośledzeniem intelektualnym w Starym Bielsku przepadają za spotkaniami z wolontariuszami „Szkoły na Grodzisku”.

    – Za każdym razem są z młodzieżą zaledwie przez dwie godziny, ale wrażeń i emocji jest tyle, że potem wracają do nich przez wiele dni – uśmiechają się Anna Bernaś, Iwona Pawlik i Jarosław Sawicki, terapeuci z „Centrum”, którzy przyprowadzili dwudziestu podopiecznych do szkoły. Zaczęło się od wspólnego śpiewania. Potem poczęstunek i warsztaty plastyczne, w czasie których z ekologicznych materiałów powstawały: zebry, krowy, motyle, pieski i gąsienice. Każdy gość z „Centrum” mógł liczyć na stałą opiekę wolontariuszki przy pracy. – Każde nasze spotkanie to prawdziwa eksplozja radości po obu stronach. To także wyzwanie, ale i ogromna przyjemność – mówią Monika Kowalczyk i Agnieszka Flisek. – Okazało się, że wystarczy chwila, by znaleźć płaszczyznę porozumienia. Jeśli tylko jest się otwartym i życzliwym. Jak wyjaśnia Agnieszka Kopocińska, polonistka i dyrektor szkoły, to nie jedyne przedsięwzięcie realizowane przez Szkolny Klub Wolontariusza. Można ich spotkać co roku na Beskidzkim Festiwalu Dobrej Energii, przygotowywanym przez Biuro Zarządzania Energią Urzędu Miasta w Bielsku-Białej, gdzie zajmują się obsługą fotoreporterską wydarzenia, czy też Festiwalach Nauki na Akademii Techniczno-Humanistycznej. Brali udział także w konkursie „Polichrom”, organizowanym przez Regionalne Centrum Wolontariatu w Katowicach. To w ramach tego konkursu nawiązali kontakt z Domem Opieki „Samarytanin”. – Przygotowaliśmy mobilne studio kosmetyczne i co tydzień odwiedzaliśmy nasze przyszywane babcie i dziadków – opowiadają Monika i Agnieszka. – Każdy z naszych podopiecznych miał, oczywiście, także sesję fotograficzną. – Zależy mi bardzo na stałym wolontariacie, w który mogliby się zaangażować nasi uczniowie. Bo taki wolontariat uczy sumienności. Kiedy podejmujesz się takiego zadania, trzeba być za nie odpowiedzialnym – mówi Anna Babiński, opiekunka klubu wolontariusza. Tak rozpoczęło się czytanie bajek dla małych pacjentów bielskiego szpitala pediatrycznego. – Chętnych jest około 20. Niestety, nie możemy tam chodzić tak dużą grupą. Jest więc nas sześcioro – opowiadają Jakub Kubala, Paulina Dadok, Paula Singh i Nikodem Guzowski. – Nie tylko czytamy. Są tam też nasi rówieśnicy, którzy zwyczajnie czekają na rozmowę. Tak sobie nieraz myślimy, że nawet jeśli skończymy szkołę, to o tym wolontariacie nie możemy zapomnieć. – To także w tej grupie zrodził się pomysł, żeby wziąć udział w konkursie MEN „Książki naszych marzeń”, w których nagrodą było 50 książek dla szkolnej biblioteki – mówi Anna Babiński. – Nasi uczniowie zajęli w nim drugie miejsce. Nie walczyli o książki dla siebie, ale... właśnie dla maluchów ze szpitala. Nikt z wolontariuszy nigdy nie pyta: „A co ja będę z tego miał?”. I to jest wspaniałe.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół