• facebook
  • rss
  • Dobre procenty

    dodane 19.11.2015 00:00

    – Od początku mówimy, że działamy na zasadzie Robin Hooda i Matki Teresy. Dziś kucharz Robin Hood zaserwował nam dobre dania duchowe, intelektualne i materialne. Pokazaliśmy, co my możemy dać ludziom biznesu, i to, czym oni mogą wzbogacić nas – mówi ks. Mateusz Dudkiewicz z bielskiej fundacji „Luce”.

    Było ich 60: bielscy biznesmeni, bankowcy i politycy. Próbowali mówić o swoich sukcesach ze zwieszoną głową, walcząc ze stresem, walili w bębny, upewnili się, że to nieprawda, iż prawdziwy mężczyzna nigdy nie płacze, i dowiedzieli, że we wszechświecie Pan Bóg wybrał małego człowieka, żeby oszaleć dla niego z miłości. Fundacja „Luce”, prowadzona przez ks. Mateusza Dudkiewicza, znana z przedsięwzięć sportowych, edukacyjnych i ewangelizacyjnych, razem z biznesowym kompleksem „Nowe Miasto” w Bielsku-Białej przygotowała „Śniadanie biznesowe z procentami” w „LUCE Arena”, swojej siedzibie przy ul. Legionów. Posilili ciało, ale i nakarmili ducha w czasie prelekcji „o procentach”.

    O procentach w zarządzaniu mówił dr Aleksander Binsztok; w medycynie – dr Agnieszka Gorgoń-Komor i dr Claudius Becker; w zespole – coach Marek Karpiński, były trener reprezentacji kobiet w piłce ręcznej; w duchowości – ks. dr Mirosław Szewieczek z fundacji „Drachma”; w prawie – Marek Zychla z kancelarii Pietro Vinci; a o procentach w przedsiębiorczości – Maciej Dudys z rodzinnej firmy „Bog-Mar”. Prelegenci mówili treściwie i z dużym wyczuciem. Wykładową część spotkania zakończyły... warsztaty bębniarskie prowadzone przez trenera Karpińskiego. – Pomysł był taki, żeby przygotować śniadanie, które będzie ucztą dwudaniową: fizyczną i duchowo-intelektualną – mówi ks. Mateusz Dudkiewicz. – Chcieliśmy uciec od modelu śniadania biznesowego, które ma pomóc pozyskiwać klientów. Chodziło nam o to, żeby stworzyć dobry klimat integracji i podkreślić elementy, na które zwyczajnie nie zwracamy uwagi. Bo kto na szkoleniach z marketingu mówi o duchowości? Jak podkreśla ks. Dudkiewicz, nazwa fundacji „Luce” to z włoskiego „światło”:

    – Chcemy promieniować światłem i z wyżyn ołtarza schodzić na ziemię. Bo żyjemy na ziemi i nie mówimy jeszcze językiem anielskim, więc mówimy przynajmniej do siebie językiem komunikatywnym, językiem uśmiechu. Śniadanie nazwali także pierwszym spotkaniem Klubu Świetlistego Biznesu. – Nasz obiekt to prawie 1,5 tys. mkw., m.in. rolkowisko, boiska, siłownia, sale do nauki języków obcych. Chcemy, żeby było to miejsce spotkań całych rodzin. Żeby taki obiekt mógł funkcjonować, potrzebujemy pieniędzy. Wierzymy, że to nasze spotkanie pozwoli na wzajemną wymianę dóbr materialnych i duchowych – dodaje ks. Dudkiewicz.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół