• facebook
  • rss
  • Wymodlone, wytańczone...

    dodane 12.11.2015 11:33

    – To boisko jest cudem, jedynym w swoim rodzaju – nie boi się tego określenia s. Ines Domszy, dyrektor Zespołu Szkół Zgromadzenia Córek Bożej Miłości. – Jest naprawdę cudowne! – dodają zachwyceni uczniowie.


    Po kilku latach marzeń, trzech latach, budowy cała szkolna społeczność: dyrekcja, nauczyciele, uczniowie i rodzice, a nawet absolwenci, z dumą witali gości na gotowym boisku wielofunkcyjnym, o wymiarach 20 £ 30 metrów. Było uroczyste przecięcie wstęgi, a boisko poświęcił ks. kan. Marcin Aleksy. 
To był ambitny projekt, który nawet największym entuzjastom wydawał się chwilami nie do zrealizowania. – Bo kto mógł uwierzyć, że sami zbierzemy taką kwotę. Cały koszt budowy to 565 tys. zł, 
które zdobywaliśmy z wielkim wysiłkiem. To darowizny od sponsorów, od zgromadzenia sióstr, kwesty w 19 parafiach, datki rodziców, uczniów, koncerty, sztuki teatralne, widowiska cyrkowe, festyny i bale, zbiórki publiczne w sklepach i sprzedaż własnoręcznie wykonanych prac plastycznych, a nawet makulatury – mówi s. Ines.

    Do tego trzeba dodać społeczną pracę wielu rodziców i sympatyków dzieła, w tym pracującego za darmo kierownika budowy Roberta Wójtowicza.
Nie tylko fundusze stanowiły przeszkodę. Niewielka działka była wyzwaniem z wielu względów. Biegnące pod nią rury wszelkich możliwych sieci trzeba było najpierw przełożyć, wciąż korygując przygotowana dokumentację. Potem zadbać o odwodnienie terenu, fundamenty i solidną podbudowę z najlepszego kruszywa pod główną płytę boiska, położyć poliuretanową nawierzchnię, zamontować bramki, zadbać ogrodzenie i najbliższe otoczenie.
– Dopiero zaczynamy z niego korzystać, ale od razu młodzież przekonuje się, jak wiele możliwości daje im to boisko. A radość jest ogromna, bo teraz mamy świetne warunki do gry w koszykówkę, siatkówkę, piłkę nożną i ręczną. Do tej pory, mimo braku boiska, uczniowie już zdobywali szereg dobrych lokat w międzyszkolnych rozgrywkach. Teraz apetyty rosną – mówi wuefista Sławomir Błachut. 
Maturzyści, którzy uczą się tu już szósty rok, najlepiej doceniają zmianę, jaka z nowym boiskiem pojawiła się w życiu szkoły. – Na starym, niedużym asfaltowym boisku, nie dało się normalnie grać w piłkę nożną, więc graliśmy dość daleko stąd, na osiedlu. Chodziliśmy, bo sport jest dla nas ważny. A teraz mamy jedno z najlepszych szkolnych boisk w Bielsku – mówi Szymon Stokłosa. 
– To na pewno pomoże poprawić i tak niezłe wyniki sportowe szkoły. A dla nas, którzy już za parę miesięcy kończymy naukę, to też satysfakcja, że poprzez różne inicjatywy, które podejmowaliśmy, dołożyliśmy swoją cegiełkę do budowy. To nasz dar dla następnych roczników i na pewno ich ucieszy – wtóruje mu Filip Kwiatkowski. – Dzięki tej budowie całe środowisko szkolne zintegrowało się jeszcze mocniej i ta wspólna praca umocniła naszą jedność – zauważa też Szymon.
A s. Ines wertuje specjalna księgę pamiątkową, w której odnotowano wszystkich ofiarodawców. Z drobnych nawet datków zebrało się ponad pół miliona. – To naprawdę mały cud, za który Bogu i ludziom dziękowaliśmy wiele razy podczas Mszy św. To boisko jedyne w swoim rodzaju – dodaje z przekonaniem.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół