• facebook
  • rss
  • Tabor w Istebnej

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 45/2015

    dodane 05.11.2015 00:00

    Młodzi i ewangelizacja. – Księże, księże, taka okazja! Przecież nie przepuścimy! Możemy? – pytali ks. Grzegorza, swojego katechetę. Wtedy na Jasnej Górze gimnazjaliści z Istebnej ewangelizowali po raz pierwszy w życiu. Teraz postanowili wyruszyć dalej…

    Ksiądz Grzegorz Strządała ze Szkoły Nowej Ewangelizacji „Zacheusz” w Cieszynie uczy w istebniańskim gimnazjum. Z gimnazjalistami pojechał na początku października na Jasną Górę. Była to pielgrzymka Rodziny Szkół im. św. Jana Pawła II. – Część z nich przeżywała wcześniej kurs „Eureka” w naszej SNE, inni ekspresowe, jednodniowe przygotowanie do ewangelizacji – jak mówić innym o Jezusie w czasie spotkań twarzą w twarz z drugim człowiekiem. Kiedy zobaczyłem ich entuzjazm na kursie, pomyślałem, żeby ich „posłać w pole” na wałach jasnogórskich. Poszli pół godziny przed Mszą św., żeby podzielić się tym, jak sami doświadczyli Ewangelii, działania żywego, zmartwychwstałego Jezusa w swoim życiu. A oni po Mszy św. przychodzą znowu i wołają: „Księże, nie wracajmy jeszcze. Chcemy jeszcze iść!”.

    Eureka!

    Zaczęło się w cieszyńskim „Zacheuszu”. Kilka osób we wspólnocie z Asią Bartel-Dziwoki na czele zastanawiało się, jak przyciągnąć młodych do wspólnoty. Powierzyli sprawę Panu Bogu. Aż zawołali: „Eureka!” – znalazłem! I zaczęli przygotowania do pierwszego kursu dla młodzieży pod nazwą… oczywiście „Eureka”. – To kurs, na którym doświadczamy Bożej miłości, zbawienia w Jezusie i nowego wylania Ducha Świętego – mówi Zygmunt Loter, który dziś posługuje już w ekipach kursowych „Zacheusza”. – Dla wielu młodych to pierwsze spotkanie z głoszeniem Dobrej Nowiny metodami szkół nowej ewangelizacji. Dla dorosłych SNE proponują „Nowe Życie”. Dla młodszych mamy właśnie „Eurekę”. – Kurs zorganizowaliśmy już kilka razy. Pomyśleliśmy jednak, że trzeba kontynuować tak, jak to jest w formacji dorosłych. Chodziła mi po głowie nazwa „Góra Tabor” i wynikająca z niej wspinaczka modlitwy – uśmiecha się ks. Strządała. – Na „Eurece” odkrywamy bezgraniczną miłość Boga Ojca. Ojca – nie urzędnika, ale właśnie Ojca, który wszystko przemienia, jeśli Mu na to pozwolimy. – „Tabor” to kurs dla młodych ludzi w wieku od 13 do 17 lat, którzy już przeżyli „Eurekę”. Nie powielamy jej treści, ale oczywiście nawiązujemy do niej i prowadzimy uczestników dalej i głębiej. Wchodzimy mocniej w temat modlitwy, słowa Bożego, Eucharystii, modlitwy wspólnotowej, modlitwy jednych za drugich, czyli modlitwy wstawienniczej – wyjaśnia Jakub Skałka z ekipy posługujących na kursie.

    Przeżyć i doświadczyć

    Po raz pierwszy kurs „Tabor” odbył się w domu rekolekcyjnym przy parafii Dobrego Pasterza w Istebnej od 23 do 25 października. Uczestniczyło w nim dwadzieścioro młodych ze wspólnot ewangelizacyjnych z Cieszyna, Skoczowa, Żor, Ustronia. Byli także gimnazjaliści z Trójwsi, którzy próbowali swoich sił w ewangelizacji na Jasnej Górze. – Cechą charakterystyczną kursów, czyli rekolekcji SNE, jest ich dynamiczny przebieg. Tu nie ma jedynie nauk rekolekcyjnych. Po każdym głoszeniu pomagamy uczestnikom autentycznie przeżyć jego treść – dodaje ks. Grzegorz. – Wykorzystujemy różne środki i metody. Nie możemy zdradzić szczegółów, żeby nie zepsuć kursu osobom, które będą chciały w nim wziąć udział w przyszłości. Zaznaczę jedynie, że w czasie takiego kursu samo słowo to za mało. Doświadczenie, przeżycie – to istotna rola kursów SNE. Metody i środki, którymi posługują się ekipy, budzą kreatywność uczestników. Jak podkreśla ks. Strządała, młode pokolenie ma mnóstwo uśpionych zdolności i talentów: – Często myślą komputerowo, stereotypowo. Trudniej im inaczej, bo dostają wszystko gotowe. Kiedyś trzeba było przeczytać książkę. Dziś łatwiej obejrzeć film. Nie uruchamia się wyobraźnia, nie używamy zdolności, które dał nam Bóg. Czasami wystarczą proste uwagi. Śpiewamy „Dziś wznosimy nasze ręce”, a stoimy jak kołki w płocie. Znaczy się: wciskamy kit Panu Bogu. Tutaj próbujemy więc uruchomić w nich najlepszy potencjał, jaki mają.

    Bóg zapraszał

    Jak mówią uczestnicy kursu, bardzo poruszyło ich odkrycie modlitwy wspólnotowej i wstawienniczej. – „Eureka” była dla mnie taką iskrą w ewangelizacji. Ale chciałam pójść dalej – mówi Marysia Juroszek z Istebnej. – Tutaj to dostałam. Ten kurs pozwala pogłębić relację z Jezusem, ale także odkryć siebie jako część wspólnoty, do której należą inni ludzie. Tutaj każdy jest każdemu potrzebny. Także w czasie modlitwy, spotkania z Bogiem. – Zdajemy sobie sprawę, że aby mówić o owocach „Taboru”, musi upłynąć trochę czasu i… musimy zorganizować go jeszcze niejeden raz – dodaje ks. Strządała. – Ale widzę też, jak bardzo potrzebny jest ten kurs młodym, którzy mają ogromny zapał do ewangelizacji, chcą mówić swoim rówieśnikom o Jezusie. A trudno mówić, nie mając relacji z Tym, którego chcemy głosić. Tutaj pomagamy im w nawiązywaniu i rozwijaniu tej więzi. Młodzi ludzie to jest żywy Kościół. Bez nich nie będzie przyszłości. Dlatego tak istotne jest rozpalanie w nich tego Bożego ognia. – Choć byłem w ekipie posługujących na kursie, przeżywałem go osobiście. Bo nie można mówić innym o czymś, czego samemu się nie doświadczy – dodaje Kuba Skałka. – Dla mnie osobiście to był także wspaniały czas patrzenia na tych młodych ludzi. Widziałem, jak Pan Bóg działa wśród swoich dzieci, jak je zaprasza na Tabor i w swoim blasku przemienia To jest piękne doświadczenie.•

    Nasze jedyne zadanie

    Ks. Grzegorz Strządała, inicjator, współautor kursu „Tabor” i jego prowadzący w Istebnej – Często się śmieję, że choć mam coraz więcej siwych włosów, wciąż się czuję, jakbym miał 16 lat (plus VAT i odsetki). Kiedy nasza wspólnota SNE „Zacheusz” zaczęła się mocno rozwijać i zauważyliśmy, że profilują się w niej pewne zadania dla każdego z nas, powierzono mi kursy dla młodzieży. Angażuję się też w kursy dla dorosłych, ale w ewangelizacji bliżej mi do mówienia Dobrej Nowiny młodym. Są bardzo bezpośredni i szczerzy w relacjach. Choć dzieli nas coraz większa różnica wieku, nie czuję jeszcze przepaści pokoleniowej. To jest ważne, żeby starać się poznawać ich świat, być na bieżąco. Wtedy łatwiej dotrzeć do nich z Jezusem jako jedynym Panem i Zbawicielem. Marysia Juroszek, uczestniczka kursu „Tabor” – Kilka razy już byłam na kursie ewangelizacyjnym „Eureka”, przygotowywanym dla młodzieży przez Szkołę Nowej Ewangelizacji „Zacheusz” z Cieszyna. Bardzo mi się podobało i czekałam, kiedy będzie dalszy etap. Kiedy pojawił się „Tabor”, zapisałam się od razu. To kurs o modlitwie i tu doświadczyłam, że z Panem Bogiem mogę rozmawiać w bardzo różny sposób. Najbardziej poruszyła mnie modlitwa słowem Bożym i… tańcem. Atmosfera, jaka panuje na kursach, daje bardzo dużo radości i aż chce się bez końca mówić, jak bardzo kocha nas Pan Bóg! Jakub Skałka, głoszący na kursie „Tabor” – Ewangelizacja to jedyne zadanie, jakie mamy jako chrześcijanie na tej ziemi. Głoszenie Jezusa i Dobrej Nowiny – to Jego testament. Zrozumienie wagi tego celu tłumaczy każde nasze działanie. Kiedy zrozumiesz, jak ważne jest to, w co wierzysz – że Bóg z miłości posłał swojego Syna, żeby nas zbawił i dał nam życie wieczne, że On żyje i chce działać – pragniesz, żeby wszyscy o tym wiedzieli, żeby wszyscy odkryli wartość wiary. Zygmunt Loter, koordynator kursu „Tabor” – Kocham ewangelizację! I gdybym mógł, to tylko to chciałbym robić przez całe życie. Najważniejszy w moim życiu jest Jezus Chrystus. Nie ma nic cenniejszego niż odkrycie, że Bóg kocha ciebie – dzisiaj! Alleluja!

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół