• facebook
  • rss
  • Baśka już wróciła

    Urszula Rogólska

    |

    Bielsko-Żywiecki 41/2015

    dodane 08.10.2015 00:00

    – Myśleliśmy, że jak weźmiemy największego łobuza w stadzie, to tu będzie beczeć i głośno dziękować z nami, a tu nic! Siedziała cicho! – śmieje się Robert Jaguś-Jagiełka, szczyrkowski baca.


    Drugi łossod – czyli powrót owiec z hal – świętowali mieszkańcy Szczyrku i turyści razem z bacą Robertem Jagusiem-Jagiełką z Biłej, jego narzeczoną Kingą Klaczek, bratem Piotrem i jego narzeczoną Kamilą Dobiją. To dzięki tej czwórce młodych ludzi na hale w okolicach Szczyrku wróciły owce.
– Taka tradycja: na św. Wojciecha, czyli 23 kwietnia, owce wychodzą na hale, a na św. Michała, 29 września, schodzą z hal. Czasem pogoda krzyżuje ten plan, ale my pilnujemy tego czasu – mówi baca. – A na koniec sezonu trzeba Panu Bogu podziękować za szczęśliwe bacowanie!
Nie inaczej było więc w tym roku. – Baca sam poprosił o Mszę w takiej intencji – mówi ks. Łukasz Koba, wikary w szczyrkowskiej parafii św. Jakuba.

    – A że i my staramy się zachęcać parafian, żeby szanowali swoje tradycje i kochali małą ojczyznę, zaprosiliśmy wszystkich na Mszę św. do kościoła Świętych Apostołów Piotra i Pawła.
W oprawę tej liturgii angażują się dzieci. Wiele z nich przychodzi w strojach regionalnych, słuchają specjalnych kazań dla nich w gwarze. Tym razem Mszy św. przewodniczył ks. Wojciech Pal, góral z Sopotni Małej, oczywiście, mówiący gwarą. Tradycję łossodu przedstawił uczestnikom liturgii Jakub Gołdyn, prezes szczyrkowskiego oddziału Związku Podhalan. Kiedy stada wracają z hal, bacowie rozliczają się z gospodarzami, którzy powierzyli im swoje owce; to także ostatnie dni, kiedy owce można wydoić, a z otrzymanego mleka przygotować ostatnie owcze sery.
Trudno było spędzić do centrum Szczyrku na Mszę św. liczące sto owiec stado, ale baca Robert zabrał ze sobą do kościoła reprezentantkę – owieczkę Baśkę.

    Przez całą liturgię posłusznie siedziała w koszu z sianem. Ks. Wojciech próbował z Baśką porozmawiać, ale bezskutecznie. Bardzo chętnie za to do rozmowy z ks. Wojciechem podczas kazania o psach pasterskich, które potrafią bronić stada, przyłączyły się dzieci.
Po Mszy św. każdy mógł świętować razem z bacą w Szczyrku-Biłej – przyjrzeć się zwyczajom związanym z rozliczeniem bacy, tradycyjnemu wyrobowi serów, a także posłuchać góralskiej muzyki. – Pasterstwem zajmowali się moi pradziadkowie, dziadkowie i wujkowie. Potem tradycja zanikła. Hale zarastały, co nie służyło samej przyrodzie – opowiada Robert Jaguś-Jagiełka. – Postanowiliśmy wrócić do gazdowania. Mamy około setki owiec – większość udało się kupić dzięki internetowej akcji: „Kup bacy owce, dostaniesz sery”. Gdybyśmy podpisali umowy ze wszystkim, którzy byli chętni, już by się pasło u nas 300 owiec. Do tego zmierzamy, ale najpierw musimy wybudować budynki inwentarskie.


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół