• facebook
  • rss
  • Oświęcim idzie na Jasną Górę przez... pustynię

    Urszula Rogólska

    dodane 07.08.2015 18:31

    700 pątników wyruszyło pieszo w 32. pielgrzymce oświęcimskiej na Jasną Górę! Towarzyszy im codziennie przypowieść o synu marnotrawnym – przez duchową pustynię wracają do Miłosiernego Ojca, który codziennie czeka z otwartymi ramionami.

    W upalny poranek 7 sierpnia, rzesze oświęcimian żegnały 700 pielgrzymów, którzy wyruszyli na Jasną Górę w 32. Pieszej Pielgrzymce Oświęcimskiej. Wędrują w pięciu grupach. W pierwszej, pomarańczowej, idą mieszkańcy parafii św. Maksymiliana. Drugą – żółtą – reprezentują parafie salezjańskie pod patronatem św. Jana Bosko. W zielonej, trzeciej grupie pielgrzymują wierni parafii św. Józefa i Wniebowzięcia NMP, w czwartej, niebieskiej - ze św. Barbarą – dekanat jawiszowicki, i w piątej, czerwonej – dekanat osiecki pod patronatem św. Jana Kantego.

    Głównym przewodnikiem pielgrzymki jest ks. Łukasz Kubas. Pielgrzymom towarzyszy 19 osób konsekrowanych: księży i sióstr zakonnych. Nad zdrowiem wszystkich czuwają: trzy pielęgniarki, trzech ratowników medycznych i jeden lekarz, wyposażeni w dwie karetki.

      Ks. Łukasz Kubas - główny przewodnik pielgrzymki oświęcimskiej
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    - Jaki jest temat pielgrzymki? Wszystko tłumaczy nasz plakat: pustynia, na niej droga, którą podążamy do oazy – mówi ks. Łukasz Kubas. – A hasło? „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię – przypowieść o synu marnotrawnym”. Po drodze będziemy mówić o warunkach dobrej spowiedzi, które pomagają w nawróceniu. Razem będziemy pielgrzymować do naszej duchowej oazy, do pełni radości. Towarzyszy nam też codziennie przypowieść o synu marnotrawnym – wracamy do Miłosiernego Ojca, który codziennie czeka z otwartymi ramionami.

    To nie turystyka

    Nim wyruszyli w drogę, spotkali się na Eucharystii, koncelebrowanej przez ks. Krzysztofa Strauba, proboszcza parafii św. Józefa w Oświęcimiu od początku związanego z pielgrzymką, który w tym roku przechodzi na emeryturę.

      Ks. Krzysztof Starub przewodniczył pielgrzymiej Mszy św. w Oświęcimiu
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    W kazaniu ks. Straub przypomniał czym jest pielgrzymowanie, które jest nieodłącznym elementem życia człowieka już od czasów biblijnych. – Jest aktem religijnym – nie jest wędrówką czy turystyką – zaznaczył ks. Straub, dodając, że pielgrzymowaniu towarzyszy bagaż intencji, a także modlitwa prośby.

    - W takiej drodze, warto mieć towarzysza wędrówki – usłyszeli w czasie kazania pielgrzymi. - Bądźcie dobrymi towarzyszami, bądźcie dla siebie wielkoduszni. Ale pamiętajcie też, że takim towarzyszem waszej drogi chce być Jezus. On zawsze będzie z wami, będzie widział wasze bolące nogi, wasze słabości, wasze potrzeby.

    Na zakończenie Mszy św. ks. Łukasz Kubas i przedstawiciele pątników dziękowali ks. Straubowi za jego wieloletnią posługę i życzliwość dla pielgrzymów. Uroczyście pobłogosławieni i pokropieni wodą święconą, ruszyli na trasę, liczącą około 115 km.

      O zdrowie duszy zatroszczą się duszpasterze; o kondycję ciała - pielgrzymkowe siostry pielęgniarki
    Urszula Rogólska /Foto Gość
      Oświęcimscy pielgrzymi przechodzą przez centrum miasta, żegnani przez rzesze mieszkańców
    Urszula Rogólska /Foto Gość
    Ciągnie mnie do naszej Maryjki

    Wśród pielgrzymów są reprezentanci wszystkich pokoleń. 77-letnia Helena Żak z Włosienicy idzie po raz 32.

    - Ciągnie mnie do naszej Maryjki. Co roku się żegnam, że to już ostatni raz. A potem wracam. Tam jest spokój, cisza, modlitwa. Tam sobie z Nią mogę porozmawiać jak z mamą. Bo nie mam mamy od dziewiątego roku życia… Na pielgrzymce najtrudniejszy jest dla mnie drugi dzień. Ciągle pytam: „Daleko jeszcze?”. Ale kiedy docieram na nocleg, wszystko mija. Co roku mieszkamy u tych samych zaprzyjaźnionych pań. Co roku na siebie czekamy…

    «« | « | 1 | 2 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół