• facebook
  • rss
  • Razem w drodze


    dodane 23.07.2015 00:15

    Z Jasnej Górki w Ślemieniu szli przez Krzeszów i Zembrzyce. Ich cel od lat jest ten sam: dotrzeć do Pani Kalwaryjskiej, na Jej dróżki, by tam oddać swoje troski.

    W 19. pielgrzymce niepełnosprawnych i pracowników międzybrodzkiego Psychiatrycznego Zakładu Opiekuńczo-Leczniczego uczestniczyło prawie 50 osób, a w drodze towarzyszył im kapelan ośrodka – ks. Teofil Górny, orionista.
– Nie liczy się liczba pielgrzymów! Każda pielgrzymka jest miła Bogu, także wtedy, kiedy ludzie idą pojedynczo – podkreślał bp Roman Pindel, który sprawował dla pielgrzymów Mszę świętą w ośrodku Caritas w Zembrzycach.

    Wskazywał, jak wiele spraw każdy w swoim sercu może zanieść do Matki Bożej. W imieniu pielgrzymów za tę wspólną modlitwę dziękował Marek Moszczak, prezes zarządu PZOL. 
– Po raz pierwszy poszliśmy razem z młodzieżą z KSM z Wieprza – wspomina Ryszard Stroiński, instruktor terapii zajęciowej i inicjator wędrowania do Maryi. – Dużo było przygotowań, żeby opracować trasę, którą nasi pacjenci będą mogli przejść. Były obawy, że może nie dadzą się namówić, a oni już po miesiącu przychodzą i pytają, kiedy znowu będą mogli iść. 
Chodzi też sporo pracowników. – Ja idę już po raz piąty, żeby podziękować Matce Bożej za łaskę zdrowia – mówi Dorota Smosna.
– Szukamy w drodze umocnienia dla siebie i spotykamy dobrych ludzi. Kiedyś dołączył do nas młody człowiek z Targanic, Michał Mrzygłód. Potem został w ośrodku wolontariuszem, a dziś jest kapłanem – dodaje Ryszard Stroiński. 
To pielgrzymowanie jest dla każdego z nich bardzo ważnym doświadczeniem duchowym, ale też okazją do integracji z otoczeniem. – Ja nie opuściłem żadnego –mówi z dumą Józef Noga, a Piotr Smołka dodaje, że to bardzo budujące przeżycie.– 
Organizację pielgrzymki wspiera wielu życzliwych ludzi, takich jak Zenona Białek, która z mężem pomaga w transporcie bagaży. – Ta grupa wiele uczy człowieka – przyznaje pani Zenia. 
– Oni przypominają, że mamy być pokorni. Przez tych ludzi czuje się, jakby sam Bóg do nas mówił – uważa Irena Leśniewska z Międzybrodzia Bialskiego, wolontariuszka od lat pomagająca pacjentom. 
– Tu się doświadcza tyle serca, miłości i radości. To wszystko starałam się ująć w pieśni do Pani Kalwaryjskiej, którą śpiewamy po drodze. To, co się tu dzieje, pozwala na chwilę zatrzymać się w biegu. I sprawia, że przez cały rok tęsknimy – mówi Agnieszka Supłat, rehabilitantka. 


    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół