Latający kleryk przybija piątki

Urszula Rogólska

dodane 06.05.2015 10:41

- Kiedy człowiek maszeruje, opadają mu ręce i marzną. A kiedy przybija piątkę, od razu ma lepsze krążenie! To dlatego robię „klask” w łapkę - to może tyle porad kleryka Wojtka na dziś – śmieje się jeden z najbardziej rozpoznawalnych kleryków na pielgrzymce.

- Uwagaaaa, szalejący kleryk z leweeeej! – niosło się raz po raz w grupie św. Faustyny. I już było wiadomo, że trzeba być gotowym na niespodzianki: a to pielgrzymkowe pląsy, a to przybijanie piątek albo biegi z końca na początek grupy, dodające energii wszystkim utrudzonym.

To już trzecia piesza pielgrzymka kleryka Wojtka Grzegorzka, alumna IV roku krakowskiego seminarium duchownego do Łagiewnik. W zeszłym roku legendarne były już jego tańce i skoki. Pisaliśmy o nich w tekście: Tańczący z pielgrzymami

W tym roku Wojtek nie był sam – razem z nim także inni klerycy pomagali pielgrzymom swoją radością i poczuciem humoru.

  Młodsi i starsi pielgrzymi zapamiętają kleryków jako tych, którzy zawsze z uśmiehem potrafili znaleźć sposób na trudy wędrówki
Urszula Rogólska /Foto Gość
- Do Łagiewnik chodzę od początku pielgrzymek – czyli idę trzeci raz – mówi kleryk Wojtek. - Szedłem z „Faustyną”, w grupie, której przewodnikiem jest ks. Tomasz Sroka. Niosę konkretną intencję – sprawy rodzinne, ale też idę po to, żeby jeszcze bardziej umocnić moje powołanie.

Tak się tu trochę śmieją ze mnie i mówią „szalejący kleryk”, bo staram się dodawać pielgrzymom tyle sił, energii, radości, ile potrafię. Moja specjalizacja w tym roku, to „piąteczki”. Kiedy człowiek maszeruje, opadają mu ręce i marzną. A kiedy przybija piątkę, od razu ma lepsze krążenie! To dlatego robię „klask” w łapkę. No to może tyle porad kleryka Wojtka na dziś. Porad sprawdzonych w praktyce – zastrzega Wojtek ze śmiechem i dodaje już całkiem serio: - Czy ja potrzebuję dopingu na pielgrzymce? Dla mnie najlepszym dopingiem jest adoracja Najświętszego Sakramentu w kościele. To Jezus jest moją siłą. Z Nim i w Nim mogę wszystko…

  Kleryk Wojtek pielgrzymował już po raz trzeci
Urszula Rogólska /Foto Gość
  - W czasie marszu trzeba coś zrobić, żeby łapki nie marzły, więc "klask" w łapki i już lepsze krążenie - mówi Wojtek
Urszula Rogólska /Foto Gość

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
przewiń w dół