• facebook
  • rss
  • Piątki dla pań

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 19/2015

    dodane 07.05.2015 00:00

    – Mój mąż stwierdził, że to była jedna z jego najlepszych inwestycji. Podobno co piątek wracałam odmieniona. Szczęśliwsza…– uśmiecha się Ania, uczestniczka pierwszej edycji chrześcijańskich warsztatów.

    Wpiątek 8 maja rozpoczyna się druga seria warsztatów „Kobieta pObudzona”, przygotowanych przez Chrześcijański Ośrodek Rozwoju (COR), który ma swoją siedzibę przy parafii św. Barbary w Czechowicach-Dziedzicach. – Na warsztaty zapraszamy panie w wieku 30+ – mówi Anna Ochman-Pasternak. – Będziemy się spotykać co piątek, od 18.00 do 21.00 przez sześć tygodni w pomieszczeniach szkoły „Na Grodzisku” w Starym Bielsku. To czas dla wszystkich pań: mężatek – szczęśliwych albo wręcz przeciwnie; kobiet samotnych, z wyboru czy też dlatego, że „tak się życie ułożyło”. Spotkania będą miały twórczą formułę, a poruszane tematy to m.in.: tożsamość, osobowość, wartość, pewność siebie, auto- prezentacja, wygląd zewnętrzny.

    Zajęcia poprowadzą specja- listki z dziedziny tańca, teatru, stylizacji, fotografii, fryzjer- stwa. – Chcemy, żeby panie odkryły wiele aspektów swojej kobiecości. Bo chrześcijanka to kobieta zarówno piękna wewnętrznie, jak i emanująca radością, pięknem i pasją życia na zewnątrz – dodaje Anna Ochman-Pasternak. – O warsztatach przeczytał w „Gościu” mój mąż. Postanowił wziąć na siebie obowiązki opieki nad dziećmi w piątki i podarował mi warsztaty, mówiąc, że czuje, iż sprawią mi dużo przyjemności – mówi Edyta z Bielska-Białej. – To był wspaniały czas: poznawałyśmy nasze temperamenty, cechy, odkrywałyśmy wartość naszego serca. Miałyśmy czas, żeby popatrzeć na rzeczywistość twórczo i pozytywnie. – Zadawałyśmy pytania, jak kochać, jak odnaleźć prawdziwy spokój duchowy, czuć się spełnionymi. Za każdym razem towarzyszyły nam modlitwa i słowo Boże – dodaje Sylwia. – Kobieta jest czasem „przybrudzona” szarą rzeczywistością. Te warsztaty pozwoliły mi tę warstwę kurzu zdjąć i odkryć to, co drzemie w głębi serca – podkreśla Sabina. Więcej informacji: ania@cor.info.pl lub telefonicznie +48 608 050 953.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • Aneta
      03.12.2014 21:58
      Podpisuję się obiema rękami po tym, co napisała autorka.
    • trup
      04.12.2014 10:34
      cyt(Wchodzi do kościoła, w którym był ostatnio – niech będzie – nawet 10 lat wcześniej i pierwsze, co odczuwa, to obcość. )- jeżeli wchodzi do kościoła z zamiarem powrotu to chyba nie powinien odczuwać obcości.Może nie znać ludzi , ale to jego relacja z Bogiem jest istotna a nie z ludżmi .W kościele raczej powinien odczuwać spokój .Tak myślę .
    • jo_tka
      04.12.2014 11:44
      @trup - Jego relacja z Bogiem to się dopiero zaczyna. Jeśli kiedyś istniała, może być łatwiej. Jeśli była tylko wiarą dziecięcą, a teraz jest dorosły, to nagle znalazł się w obcym świecie.

      I już nawet nie chodzi o to, że nie zna ludzi, ale o to, że nie rozumie rzeczywistości i nie ma pojęcia, co to znaczy być dorosłym i chrześcijaninem. Jak to wygląda w praktyce.

      Sam się przez to nie przedrze.
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół