• facebook
  • rss
  • Św. Józef dodał... skrzydło

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 15/2015

    dodane 09.04.2015 00:00

    Przyjeżdżają tu po ostatnią deskę ratunku rodzice z nastolatkami z całej Polski. Od 24 lat katolicki ośrodek terapii uzależnień w bielskich Komorowicach pomaga im odnaleźć szczęśliwe życie. Od niedawna – w prawdziwie komfortowych warunkach!

    Nadzieja jest czymś szalenie ważnym w życiu. Życzę wam, by to miejsce było naznaczone nadzieją – żeby to słowo, które jest w nazwie ośrodka, było żywe, życiodajne; żeby było takim punktem zaczepienia jak kotwica dla okrętu – mówił biskup Roman Pindel pracownikom i podopiecznym Katolickiego Ośrodka Wychowania i Terapii Młodzieży „Nadzieja” w Bielsku-Białej podczas poświęcenia nowo wybudowanego, obszernego skrzydła placówki.

    Na poddaszu, gdzie kiedyś będzie kaplica, razem z księdzem biskupem Mszę św. koncelebrowali współzałożyciele Fundacji Zapobiegania i Resocjalizacji Uzależnień prowadzącej ośrodek, ks. Józef Walusiak i ks. prof. Czesław Cekiera, a także ks. Stanisław Joneczko, szef „Klimczokówki” – hostelu fundacji w Wapienicy, ks. Marcin Żydzik SDS, kapelan ośrodka, oraz ks. Piotr Góra, sekretarz bp. Pindla. Na uroczystości nie zabrakło prezes fundacji Grażyny Nalepy, a także licznych dobrodziejów ośrodka. Do tej pory młodzi pacjenci mieli do dyspozycji niewielkie pokoje, a terapeuci – jedynie dwa pomieszczenia. Teraz wszyscy odetchnęli z ulgą. W nowej części mieszkalnej mieści się siedem przestronnych pokoi. W czterech mieszka już 20 chłopaków, a w trzech – 10 dziewcząt. Tylko jeden pokój w starej części służy jeszcze czterem dziewczynom, w pozostałych już przygotowano wygodne sale lekcyjne. Terapeuci zaś mają do dyspozycji aż sześć pomieszczeń. Docelowo w nowym skrzydle znajdą się 14 pokoi dla młodzieży, kaplica na poddaszu i dwie aule. W nowych pokojach zamieszkały już m.in. Monika, Angelika i Nikola. Są w ośrodku od 14, 10 i 9 miesięcy. – Bardzo doceniamy to, co tu dostałyśmy. Przez ten czas pobytu tutaj... myślenie się nam zmieniło. To, kim teraz się stajemy, zawdzięczamy naszym genialnym terapeutom i wierze w Pana Boga, którą tu odnajdujemy. Wiemy, że nasi opiekunowie chcą tylko jednego: żebyśmy byli szczęśliwi. Tak naprawdę. – Chcielibyśmy w tym roku zakończyć prace wewnątrz nowego skrzydła, w przyszłym przeprowadzić modernizację starej części, a w 2017 wykonać nową elewację – mówi Adam Kasprzyk, dyrektor ośrodka. – Mamy nadzieję, że znajdą się pieniądze i uda się nam kontynuować prace budowlane. – Czy się uda? Od początku wszystko zawierzyliśmy św. Józefowi. Jeszcze nigdy nas nie zawiódł, więc ufamy, że poprowadzi nasze sprawy dalej – mówi ks. Józef Walusiak.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół