• facebook
  • rss
  • Finał – w życiu

    dodane 01.04.2015 00:00

    O polskich i peruwiańskich przygotowaniach do beatyfikacji męczenników z Pariacoto mówi 
o. Jarosław Zachariasz OFMConv, przełożony krakowskiej prowincji franciszkanów konwentualnych.


    Alina Świeży-Sobel: Czy przygotowania duchowe do beatyfikacji przewidziane są też na Żywiecczyźnie, skąd pochodził o. Tomaszek?


    O. Jarosław Zachariasz: Takim szczególnym dniem w diecezji bielsko-żywieckiej będzie 8. dzień naszej nowenny, obchodzony 13 października w Rychwałdzie, na zakończenie nabożeństw fatimskich. Tę uroczystość poprzedzi list, który bp Roman Pindel skieruje do diecezjan w związku ze zbliżającą się beatyfikacją. 
W Rychwałdzie od początku nasi ojcowie przywoływali pamięć ich męczeństwa. Co roku 9 sierpnia była Msza św., spotkania z rodzinami, modlitwa przy relikwiach przywiezionych z Pariacoto, które znajdują się w grobie franciszkanów. 


    A jak będzie wyglądać bielsko-żywieckie dziękczynienie za beatyfikację?


    Padła propozycja, by główna uroczystość dziękczynna odbyła się podczas Orszaku Trzech Króli, w uroczystość Objawienia Pańskiego, kiedy wspominamy działalność misyjną Kościoła. A nasi ojcowie są pierwszymi misjonarzami-męczennikami z Polski. W tym orszaku wezmą goście z Peru. To będzie grupa peruwiańskich muzyków, którzy skomponowali oratorium dedykowane o. Zbigniewowi i o. Michałowi. 


    W Peru panuje radość?


    W Pariacoto rozmawiałem z ludźmi, którzy kiedyś należeli do grupy młodzieżowej prowadzonej przez Zbyszka i Michała. Kiedy zapytałem, czy cieszą się z beatyfikacji, potwierdzili, ale od razu dodali: „My właściwie tej beatyfikacji nie potrzebujemy. Oni dla nas zawsze byli święci. Cieszymy się, bo dzięki tej beatyfikacji świat się dowie, że my tutaj mamy świętych, że w ziemi Pariacoto spoczywa taki skarb!”. 
Oni to przeżywają inaczej niż my, trochę przyzwyczajeni do bea-
tyfikacji. Takie uroczystości odbywają się niemal co roku gdzieś blisko nas, mieszkamy w sąsiedztwie świętych, na naszych oczach objawiała się świętość Jana Pawła II. 
Sposób wyrażania wdzięczności ci milczący andyjscy prości górale też mają trochę inny. Oni od 24 lat przychodzą na grób Zbyszka i Michała – i płaczą. Robią to w charakterystyczny sposób: z cichą zadumą, spokojnie. Ich celebracja jest bardziej stonowana, jest w tym pogłębiona refleksja, zamyślenie nad tym, co się stało w Pariacoto. Beatyfikacja jest okazją do uleczenia ran powstałych w okresie wojny domowej, do zbliżenia się do Ewangelii, która może w namacalny sposób, aż do przelania krwi, stać się udziałem chrześcijan. 


    Męczennicy z Pariacoto już orędują?


    Na razie możliwy jest kult prywatny męczenników i można prosić o łaski za ich wstawiennictwem. Są już świadectwa osób, które wyprosiły takie łaski, zarówno weryfikowalne medycznie, jak i te, które odbiera człowiek w swoim sercu. Największym owocem ich beatyfikacji będzie także nasze uświęcenie.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół