• facebook
  • rss
  • Kilometry śmierci

    dodane 05.03.2015 00:00

    Goszczący w bestwińskiej bibliotece Leon Foksiński, rodak i były więzień obozu, opowiadał o tragicznych doświadczeniach sprzed 70 lat. Zebrani słuchali go w skupieniu.

    Chcieliśmy przypomnieć bliżej okoliczności, w jakich przyszło żyć mieszkańcom naszej ziemi i tym, którzy tuż przed wyzwoleniem obozu w 1945 roku ginęli, pędzeni w straszliwych warunkach – tłumaczyła Teresa Lewczak, dyrektor biblioteki, która wraz z wójtem Bestwiny Arturem Beniowskim zaprosiła na sesję poświęconą 70. rocznicy Marszu Śmierci i zakończenia II wojny światowej. Na wstępie sesji przywołane zostały zapisy z parafialnych kronik Bestwiny i Kaniowa, opisujące wydarzenia pierwszych tygodni 1945 r.

    Wśród prelegentów pojawił się niestrudzony badacz martyrologii Jerzy Klistała, autor kilkunastu słowników biograficznych, a także historyk dr Paweł Szymkowicz, prezes Towarzystwa Przyjaciół Głuchołaz, który przedstawił zachowane miejsca pamięci ofiar Marszu Śmierci.

    Potem przyszła kolej na relację urodzonego w Bestwinie byłego więźnia Auschwitz Leona Foksińskiego, uczestnika Marszu Śmierci, któremu w okolicy Głuchołaz udało się uciec z marszowej kolumny. – W czasie 10 dni marszu dano nam cztery ziemniaki do jedzenia. Picia wcale nie dostawaliśmy, a do więźniów, którzy podeszli do studni, strzelano. W Głuchołazach esesmani złapali dwóch uciekinierów: obu pobili i zastrzelili. Potem, po rewizji osobistej i kontroli, czy nie mamy zabronionych ostrych narzędzi, oddzielili 138 więźniów i na naszych oczach rozstrzelali – mówił 96-letni dziś Leon Foksiński. Następnej nocy wraz z drugim więźniem wymknął się ze stodoły, w której ich zamknięto. O dalszej wędrówce, która przecież odbywała się w terenie zamieszkiwanym przeważnie przez ludność niemiecką, zgromadzeni w bibliotece słuchali z zapartym tchem. – Nie miałem dokumentów i zostałem zatrzymany. Dwukrotnie mnie przesłuchiwano ponad półtorej godziny. Sprawdzali, czy mówiłem prawdę. Tylko Duchowi Świętemu zawdzięczam, że przedstawioną im opowieść zdołałem dokładnie powtórzyć – zaznacza. Ta opowieść ocaliła mu życie, a dzięki jego relacji udało się też odtworzyć po latach przebieg egzekucji i pochówku więźniów zamordowanych w Głuchołazach.

    Dziś Leon Foksiński jest honorowym obywatelem tego miasta, a za współpracę dziękował mu w Bestwinie wraz z dr. Szymkowiczem także burmistrz Głuchołaz Edward Szupryczyński. Za przejmujące świadectwo podziękowali również członkowie Towarzystwa Miłośników Ziemi Bestwińskiej oraz młodzież.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół