• facebook
  • rss
  • Apostoł pokoju

    Alina Świeży-Sobel, Współpraca Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 37/2014

    dodane 11.09.2014 00:00

    Biskup z Cieszyna. Cztery dni trwały biskupie prymicje urodzonego w tym mieście franciszkanina, misjonarza w Republice Środkowoafrykańskiej. Odbywały się w czterech świątyniach, z którymi w różny sposób związany jest biskup Tadeusz Kusy, wcześniej w zakonie: ojciec Zbigniew.

    Najpierw Eucharystię prymicyjną bp Kusy sprawował w kościele św. Marii Magdaleny, gdzie przyjmował chrzest, Pierwszą Komunię św., bierzmowanie. Potem modlił się w Kalembicach, gdzie stoi jego rodzinny dom, i w kościele św. Elżbiety, w którym od dziecka był ministrantem. Ostatnią Mszę św. sprawował w braterskiej wspólnocie zakonnej – wraz z cieszyńskimi franciszkanami w kościele Podwyższenia Krzyża Świętego. – To takie pielgrzymowanie po Cieszynie, które jest zarazem dla cieszyniaków adoracją Jezusa Chrystusa. Bo bp Kusy swoim przeżywaniem Eucharystii uczy nas na nowo odczytywać Ewangelię w każdym człowieku – mówi ks. prof. Józef Budniak, pochodzący z tej samej parafii, co bp Kusy.

    Dla Chrystusa

    „Z Tobą i dla Ciebie, Chryste” – biskupie zawołanie, jakie przyjął bp Kusy, uzupełnia w jego herbie niezwykle ważny dla św. Franciszka biblijny znak Tau i zarys uścisku dłoni białego i ciemnoskórego człowieka. Jest też zapisane po francusku i w afrykańskim języku sago słowo: Pokój.

    Każdy dzień prymicji biskupich pozwalał lepiej poznać nowego biskupa właśnie jako człowieka dobroci i pokoju – z nieodłącznym uśmiechem na twarzy. Wszędzie witano go z radością, proszono o błogosławieństwo, zapewniano o modlitewnej pamięci i gotowości pomocy w posłudze. – Jesteśmy dumni, gratulujemy! – mówili cieszyniacy. A bp Kusy powtarzał, że krępują go gratulacje. – To przecież nie moja zasługa, że zostałem wybrany na biskupa. Gratulacje należą się Panu Bogu, który nas kocha i nas wybrał – mówił. Matce Bożej Cieszyńskiej wierni zawierzali jego posługę, a także sprawę powołań kapłańskich i misyjnych. – Złożyliśmy też dary pieniężne, bo zdajemy sobie sprawę z potrzeb Kościoła w jego diecezji – mówi ks. prał. Henryk Satława. – Dał się poznać jako niesamowity kapłan: dobry, pełen miłości, radości, optymizmu i wielkiej pokory. Jesteśmy bardzo wdzięczni Panu Bogu, że dał nam go poznać – wspominali Jadwiga i Franciszek Frankowie, organizatorzy pielgrzymki z Zaolzia na Jasną Górę, w której rok temu szedł bp Kusy.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół