• facebook
  • rss
  • Chciał być blisko ludzi

    ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 23.07.2014 21:17

    Ks. dr Marian Jakubiec spoczął w swoich rodzinnych Kozach. Wieloletni duszpasterz krakowskich parafii, wychowawca katechetów, poliglota i historyk z zamiłowania zmarł w Domu Księży Chorych w Krakowie-Swoszowicach 18 kwietnia - w 85. roku życia i 60. kapłaństwa.

    Jego pogrzeb miał dwie odsłony. Najpierw w krakowskim kościele św.św. Piotra i Pawła, w którym przez 13 lat był proboszczem, pożegnali go wierni pod przewodnictwem kardynałów Stanisława Dziwisza i Mariana Jaworskiego. Następnie ciało zmarłego kapłana przewieziono do Kóz. Tutaj, w kościele św.św. Szymona i Judy Tadeusza, Mszy św. pogrzebowej przewodniczył kard. Kazimierz Nycz, który niegdyś, jako wizytator katechetyczny, był podwładnym ks. Jakubca. W modlitwie uczestniczyli także biskupi Grzegorz Ryś z Krakowa i Piotr Greger z Bielska-Białej.

    Szczególnym uczestnikiem uroczystości pogrzebowej ks. Jakubca był kard. Franciszek Macharski. Łączyły ich nie tylko relacje kurialne, ale też szczególny epizod z życia zmarłego. Ks. Jakubiec przyjął święcenia kapłańskie w roku 1955. Rok wcześniej władze państwowe zlikwidowały Wydział Teologiczny na Uniwersytecie Jagiellońskim. Ich zgody wymagało skierowanie księdza na wyznaczoną przez biskupa placówkę. Ks. Jakubcowi takiej zgody odmówiono i przez rok - co było faktem wyjątkowym, nawet kuriozalnym - pracował jako wikary w swoich rodzinnych Kozach. W tym samym czasie posługę wikariusza pełnił także o dwa lata starszy ks. Macharski, późniejszy metropolita krakowski.

    - W ten sposób historia życia ks. Mariana zatoczyła koło - zauważył w homilii pogrzebowej kard. Nycz. - Wrócił do tej parafii, do tego miejsca, gdzie rozpoczęło się życie Boże w nim, gdzie został ochrzczony.

    Dokonał tego dziś spoczywający na koziańskim cmentarzu ks. Franciszek Żak, ten sam, który 9 lat wcześniej w Wadowicach ochrzcił Karola Wojtyłę. Ks. Żak był kapelanem wojskowym. Stąd znał się z ojcem przyszłego papieża, Karolem seniorem, podoficerem sztabowym. W 1922 roku ks. Żak został proboszczem w Kozach. Piastował ten urząd do roku 1937, a więc także w czasie, gdy na świat w 1929 roku przyszedł Marian Jakubiec. Jako proboszcz koziański ochrzcił go w miejscowym kościele parafialnym.

    Naukę młodego Mariana przerwał wybuch II wojny światowej. Przed wywiezieniem nastolatka na przymusowe roboty do Niemiec uchroniła praca na poczcie w Bielsku-Białej. Po wojnie bardzo szybko nadrobił zaległości w nauce i już w 1950 roku zdał maturę w bielskim Liceum im. Mikołaja Kopernika. Następnie wstąpił do Seminarium Duchownego w Krakowie. Tutaj w 1955 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Franciszka Jopa. Po doświadczeniu, przymusowo zdobytym w rodzinnej parafii, pracował jako wikariusz w Jawiszowicach, Niegowici, Zakopanem, w krakowskich parafiach św. Mikołaja i Najświętszego Salwatora. Tą ostatnią parafią kierował najpierw jako wikariusz-ekonom a potem jako proboszcz. Czynne duszpasterstwo łączył z pracą naukową na tyle owocnie, że w 1974 roku obronił pracę doktorską. Jednocześnie podjął pracę naukową i dydaktyczną na Papieskim Wydziale Teologicznym. Rok później kard. Wojtyła mianował go dyrektorem Wydziału Katechetycznego Kurii Metropolitalnej. Funkcję tę pełnił przez 18 lat, aż do chwili, gdy kard. Macharski powierzył mu tworzenie Kolegium Teologicznego na Papieskiej Akademii Teologicznej.

    W latach 1988-2005 był proboszczem parafii Wszystkich Świętych w Krakowie. Dzięki jego staraniom zabytkowa świątynia św.św. Piotra i Pawła odzyskała swój dawny blask. Odnowiono fasadę oraz wnętrze kościoła.

    W 1993 roku obronił pracę habilitacyjną. 10 lat później otrzymał odznaczenie "Bene Merenti" za wieloletnie, wybitne zasługi dla Kościoła. 9 lat temu przeszedł na emeryturę. Ostatnie lata życia spędził w Domu Księżych Chorych w Krakowie-Swoszowicach, mężnie dźwigając krzyż cierpienia.

    Życiorys śp. ks. Mariana Jakubca, odczytany podczas pogrzebu przez ks. proboszcza Kazimierza Grelę:

    - Był człowiekiem wielkiej wiedzy, pasjonatem historii, znał kilka języków - wspominał zmarłego kard. Nycz. - Przy tym chciał być blisko ludzi, być duszpasterzem, weryfikować wiedzę zdobytą podczas pracy naukowej w odniesieniu do spotkania z żywym człowiekiem.

    Kardynał Nycz wspomina zmarłego ks. Jakubca:

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół