• facebook
  • rss
  • Rowerowe Camino

    ks. Jacek M. Pędziwiatr

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 30/2014

    dodane 24.07.2014 00:00

    wystartowała pierwsza w historii pielgrzymka Szczyrk–Santiago. Czworo dwudziestolatków ma do pokonania 3000 kilometrów.

    To pierwsza pielgrzymka, która wyrusza z naszego kościoła do Santiago de Compostela – mówi ks. kan. Andrzej Loranc, szczyrkowski proboszcz oraz kustosz sanktuarium św. Jakuba. W zabytkowym drewnianym kościółku odprawił Mszę św. w intencji młodych pielgrzymów. Udzielił im uroczystego błogosławieństwa, dał do ucałowania relikwie św. Jakuba. Każdemu rowerzyście podarował różaniec i muszlę św. Jakuba.

    – To muszle z Santiago – wyjaśnił ks. Loranc. – Dla tych, których spotkacie po drodze, są świadectwem celu waszej pielgrzymki i znakiem, że zasługujecie na wszelką pomoc i wsparcie. Msza św. z błogosławieństwem młodych pielgrzymów zainaugurowała nowennę przygotowań do obchodów odpustowych ku czci św. Jakuba w szczyrkowskim sanktuarium. Marta Pasierbek, Magdalena Rychlik, Paweł Mrzygłód i Damian Hankus do Szczyrku przyjechali ze swoich domów. Ich wyprawa pod tym względem nawiązuje więc do najdawniejszych tradycji pielgrzymkowych, które nakazywały wyruszać od progu własnego domostwa. Wcześniej w szczyrkowskim sanktuarium modlili się wyruszający na Camino, ale zaczynali pielgrzymkę najczęściej we Francji lub w Hiszpanii.

    Rowerzyści jako pierwsi jadą bezpośrednio ze Szczyrku do Santiago. Wystartowali w koszulkach, na których znalazło się między innymi logo „Gościa”, jako patrona medialnego pielgrzymki. Koszulki przygotowała dla nich pracownia teamu Niniwa, który obejmuje większość organizowanych w kraju pielgrzymek rowerowych. Marta, Magda, Paweł i Damian są zdani wyłącznie na siebie. Ustalili trasę do Hiszpanii, ale nie wyznaczali miejsc noclegu. – Każdego dnia dojedziemy tak daleko, na ile starczy nam sił – tłumaczą.

    Pokonają 3000 kilometrów w miesiąc, a więc każdego dnia będą musieli przejechać przynajmniej 100 kilometrów. Wzięli trochę zapasów z domu. Po drodze dokupią jedzenia. Będą sami gotować. Nie zamierzają nocować w hotelach, ale w parafiach oraz u ludzi, którzy zaoferują im gościnę.

    Wrócą do kraju mikrobusem, który wyśle po nich bielska drukarnia „Dimograf”. W gronie dobrodziejów jest też Apteka św. Łukasza z Bielska-Białej-Hałcnowa, która zaopatrzyła ich w opatrunki i leki pierwszej potrzeby. Pieniądze na wodę i żywność uzbierali sami. Najhojniejszymi ofiarodawcami są ich rodzice. Ale do grona dobrodziejów może dołączyć każdy.

    Za przesłane datki pielgrzymi odwdzięczą się modlitwą, pocztówką lub muszelką znad Atlantyku. Szczegóły dotyczące pomocy oraz samej podróży można znaleźć na stronach internetowych facebook.com/zakrecamypomarzenia oraz zakrecamypomarzenia.blogspot.com.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół