To był przedostatni etap!

Urszula Rogólska

dodane 02.05.2014 20:27

Minął już trzeci dzień bielsko-żywieckiego pielgrzymowania do sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Pielgrzymi dotarli do Świątnik, Mogilan i Bukowa. Jutro już Łagiewniki!

Choć odcinek był długi - dla jednej z grup liczył ponad 30 km - szliśmy jak zwykle dziarsko: rozśpiewani i roześmiani. Wyruszyliśmy rankiem z Wysokiej - po wspólnej dla wszystkich grup Mszy św. w miejscowym kościele św. Marii Magdaleny, pożegnani przez proboszcza ks. Adama Stawarza i jego parafian, którzy dla wszystkich pielgrzymów (czyli dla ponad tysiąca osób!!!) przygotowali kanapki na drogę.

- Nie bądź smutas! Nie bądź smutas! - powtarzał wszystkim pielgrzymom z grupy bł. Michała Sopoćki ks. Stefan Sputek - nestor wśród pielgrzymujących kapłanów, którzy towarzyszą pątnikom.

Dla ks. Stefana - piątka za odrobienie zadania z porannego kazania, które głosił ks. Jacek Rączka. "Znajdź dziś pięć minut na: »sam na sam« z Jezusem" i "chrześcijanin, to nie smutas!" - to dwie główne zachęty dla pielgrzymów.

Na pielgrzymce o smucenie się trudno! W słońcu, które nie paliło już tak jak wczoraj, szli modląc się, śpiewając, a nawet... tańcząc! Przed domy i na balkony wychodzili mieszkańcy mijanych miejscowości i wszyscy razem ćwiczyli gesty królowej Elżbiety - miarowo machając sobie nawzajem w prawą i lewą stronę. Były specjalne głośne pozdrowienia pielgrzymów dla (niejednego) sołtysa i oczywiście jego sąsiadów! Kiedy odmawiali Koronkę do Bożego Miłosierdzia czy Różaniec, dołączali do nich także mijani gospodarze z okien swoich domów.

Pierwszy postój - w Przytkowicach. Krótki posiłek - i dalej w drogę, w stronę Polanki Hallera. Tu krótki koncert saksofonowy Zbigniewa Papli i uczta z "chińską zupką", rozdawaną przez organizatorów. Znikały szybko "połykane" kolejne kilometry i już kolejna obfita uczta - u gościnnych parafian i ich duszpasterzy w Radziszowie.

Ci, którzy pielgrzymowali tutaj w ubiegłym roku, pamiętali, że to tu zelżał mocny wtedy deszcz. W tym roku - na odwrót! Pielgrzymi paleni od trzech dni słońcem musieli wreszcie wydobyć z plecaków peleryny i parasole. Strome wzniesienie przed Bukowem i wędrówka w stronę Mogilan mijała im w kroplach majowego deszczu. Ale słońce wróciło tuż przed Mogilanami! Przed pielgrzymami na horyzoncie straszyły ciemne chmury, a oni szli w słońcu!

W Mogilanach czekali już na pielgrzymów gospodarze, którzy przyjmą ich na ostatnią noc drugiej diecezjalnej pieszej wędrówki do sanktuarium Bożego Miłosierdzia i Centrum św. Jana Pawła II. 3 maja na ostatnim odcinku ma dołączyć do nich także biskup Roman Pindel.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
przewiń w dół