• facebook
  • rss
  • Dominikański gazda z fajką

    Jan Głąbiński

    dodane 28.03.2014 11:41

    Bp Piotr Greger prowadził 27 marca uroczystości pogrzebowe proboszcza dominikańskiej parafii o. Tomasza Bika. Do Korbielowa przyjechali górale z Małego Cichego, gdzie zakonnik był przez 10 lat proboszczem i inicjatorem przywrócenia kaplicy Matki Boskiej od Szczęśliwych Powrotów nad Morskim Okiem.

    Dominikanin o. Artur Karkoszka, który opiekował się o. Tomaszem Bikiem cierpiącym na chorobę nowotworową, w bardzo osobistym wspomnieniu w czasie pogrzebu mówił, że to był dla niego czas wielkich rekolekcji. – Dziękuję ci, ojcze, za zaufanie, jakim mnie, młodego zakonnika, obdarzyłeś, za to, że mogłem być przy tobie. Dziękuję, że przez twoje cierpienie pokazałeś mi, jak podchodzić do człowieka – mówił, nie kryjąc łez, o. Artur. Przywołał także słowa ks. prof. Józefa Tischnera, o którym zmarły zakonnik lubił mówić: "Cierpienie nie uszlachetnia, cierpienie nie zbawia, ale wznosi ku górze. Zawsze zbawia nas Bóg, który jest miłością".

    W czasie ostatniego pożegnania o. Tomasz wspominali jego współbracia z Instytutu Tomistycznego i przedstawiciel prowincjała o. Pawła Kozackiego, który osobiście nie mógł przybyć do Korbielowa, ponieważ przebywa w Rzymie. – Współtworzyłeś, ojcze Tomaszu, instytut w trudnych czasach. Odpowiadałeś m.in. za sprawy gospodarcze, za jego utrzymanie. Po latach, kiedy przyszli do niego inni bracia, okazało się, że jest w nim wszystko, co potrzebne do pracy. Byłeś niezwykle pracowity, ale i przenikliwy. Za to – w imieniu wszystkich współtworzących instytut – bardzo dziękuję – mówił o. Paweł Krupa, dyrektor Instytutu Tomistycznego. Przekazał też zapewnienia o modlitwie od wszystkich współbraci z klasztoru i parafii na warszawskim Służewie, gdzie jest siedziba instytutu.

    O. Tomasz Bik był niezwykle pogodnym człowiekiem, miał wielkie poczucie humoru. – Nawet w czasie choroby byłeś uśmiechnięty, słuchaliśmy razem twoich ulubionych utworów Wojciecha Młynarskiego. Będzie mi też brakowało „małej czarnej”, którą razem piliśmy każdego dnia, zwłaszcza kiedy sami zostawaliśmy w klasztorze – mówił o. Artur Karkoszka. W czasie ostatniego pożegnania współbrata dominikanie nie zapomnieli o jeszcze jednym fakcie z życia o. Tomasza. – Bardzo lubiłeś ten specyficzny dymek. Jakże by to było, gdybyś nie dostał do nieba paczki swoich ulubionych papierosów caro – mówił jeden z ojców, przedstawiciel prowincjała, czym wywołał uśmiech na twarzach wszystkich zgromadzonych.

    Ojcu Tomaszowi za wkład w jego pracę duszpasterską i zawsze ciekawe oraz twórcze opinie podziękowali także księża z dekanatu Jeleśnia w diecezji bielsko-żywieckiej, do której należy Korbielów.

    Po uroczystej Mszy św. w kościele parafialnym w Korbielowie ojciec Tomasz został odprowadzony na wieczny odpoczynek na pobliski cmentarz. Do Korbielowa bardzo licznie przyjechali górale z parafii w Małem Cichem, gdzie o. Tomasz w latach 1998–2008 pełnił posługę proboszcza. Współpracował wtedy m.in. z o. Leonardem Węgrzyniakiem (obecnym na pogrzebie), znanym duszpasterzem na Wiktorówkach. To z inicjatywy obu zakonników niedaleko Morskiego Oka przywrócona została formalnie kapliczka Matki Boskiej od Szczęśliwych Powrotów. Ojciec Tomasz zawsze był otwarty na przyjmowanie różnych grup w kościele parafialnym w Małem Cichem.

    Ojca Tomasza Bika poznałem w 2002 r. Szukałem parafii do opisania w "Gościu Niedzielnym", w ramach cyklu "Panorama parafii". Dominikanin chętnie umówił się na spotkanie. Potem coraz częściej odwiedzałem kościół w Małem Cichem i bardzo dużo rozmawiałem z o. Tomaszem. Przez wiele lat był moim spowiednikiem. Zapamiętam go jako niezwykle serdecznego i ciepłego człowieka. Jednego sobie tylko nie mógł odmówić – wspominanego już dymka. Ileż to razy śp. Józef Kruk, organista z Zakopanego, który pracował w Małem Cichem za czasów o. Tomasza, przywoził ze stolicy polskich Tatr całe kartony ulubionych papierosów ojca Bika.

    Zakonnik był poliglotą i znał się niemal na wszystkim. Zaskakiwał doskonałą wiedzą i pamięcią. W czasie naszych niezliczonych rozmów często rzeczywistość komentował w ten sposób, że przywoływał, dokładnie cytując, odpowiednie dzieła literackie. Pamiętam, jak kiedyś przyjechałem do niego, a on oglądał kanał telewizyjny z rozgrywkami bilarda. Zapytałem, czy wie, na czym ta gra polega. Ku mojemu zdziwieniu, dostałem całą instrukcję gry w bilarda. Taki był właśnie ojciec Tomasz. Będzie go bardzo brakowało. Był przy tym niezwykle skromnym człowiekiem, o niesamowicie dobrym sercu. Każdy, kto zapukał do drzwi plebanii w Małem Cichem, mógł liczyć na wsparcie, rozmowę. To przy ojcu Tomaszu rozpoczynałem swoją drogą małżeńską.

    O. Tomasz Bik urodził się w 1946 r. w Mielcu. W latach 1966–1970 studiował socjologię na Uniwersytecie Warszawskim. Do dominikanów wstąpił w 1971 r. Święcenia kapłańskie przyjął w 1978 r. Potem rozpoczął dwuletnią pracę katechety w Prudniku. Od 1980 r. przebywał w Warszawie na Służewie. Po 18 latach został proboszczem w ośrodku duszpasterskim oo. dominikanów w Małem Cichem na Podhalu. Od 2008 r. mieszkał i pracował, także jako proboszcz, w Korbielowie.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół