• facebook
  • rss
  • Na przekór

    Ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 21.03.2014 14:14

    Miasto zezwoli na budowę kościoła. To dobrze czy źle?

    Bielska Rada Miasta podjęła postanowienia dotyczące planu zagospodarowania przestrzennego na skraju Kamienicy - malowniczo położnej dzielnicy Bielska-Białej.

    W okolicach ulic Jeżynowej i Rysiej jest pewna działka, który w przyszłości może posłużyć budowie kościoła. W okolicy, jak na razie, jest dość pustawo, raczej pojedyncza zabudowa jednorodzinna. Ale w niedalekim sąsiedztwie powstają nowe osiedla, które w przyszłości zapewne przybliżą się w okolice terenu przeznaczonego na świątynię.

    Myślę, że strasznie ciężko będzie ją zbudować. Pojawią się, ba - na własne uszy już słyszałem - argumenty, po części słuszne, że obecne pustkowie, z przecudnymi widokami na Beskidy, jest i tak zaledwie o kilkaset metrów od kościoła parafialnego w Kamienicy, trochę dalej, choć niewiele, jest stąd do Pallotynów pod Szyndzielnią i - w przeciwną stronę - do Aleksandrowic.

    Będzie trudno i z tego powodu, iż dotychczas kościoły budowały lokalne społeczności, ludzie, którzy mieli jakieś elementarne poczucie przynależności, utożsamiali się z terenem zamieszkania, traktowali go, jako swoją małą ojczyznę, namiastkę ojcowizny.

    Był więc i sklep osiedlowy i przedszkole, i kościół - wszystko to jakoś „nasze”. Nie jestem socjologiem, ale odwiedzając po kolędzie takie nowo powstałe osiedla u stóp Beskidów odnoszę wrażenie, że siła i zakres dawnych więzi minęły.

    Ludzie nie mają pojęcia o swoich najbliższych sąsiadach, nie rozpoznają się na ulicy, wracają do swoich domów czy mieszkań, zamykają się w nich i niemal nie czują potrzeby budowania więzi społecznych.

    Ludwik Jerzy Kern radził kiedyś, co zrobić, żeby na wiosnę okna w mieszkaniu były czyste: umyć je samemu, wynająć kogoś do tej roboty albo surowo zabronić swoim dzieciom, by w żadnym wypadku tego nie robiły.

    Jest w naturze nie tylko dziecka, ale i dorosłego Polaka i górala jakaś przekora. I myślę - wiem, przewrotnie nieco - że gdyby ktoś takiej budowie kościoła się sprzeciwił, gdyby ktoś, choćby władze miasta, podobnie jak 30-40 lat temu zabronił, nie wydał zezwolenia, to może to, paradoksalnie, ułatwiłoby cały proces mobilizacji wspólnoty i budzenia chęci do ofiarności i działania.

    I właśnie dlatego nie wiem, czy przychylność władz wobec budowy kościoła na przyszłym osiedlu ostatecznie służy sprawie czy też nie.
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół