• facebook
  • rss
  • Sprytna góralka pomogła chorym

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 10/2014

    dodane 06.03.2014 00:00

    Tego wieczoru stali się wielką armią dobroczyńców hospicyjnych. Ocierali pot z czoła, ale uśmiech nie schodził z twarzy. – Kiedy tańczy się dla chorych, to się nie myśli o niczym innym – mówiły tancerki z zespołu „Beskid”.

    Przez półtorej godziny na scenie Teatru Polskiego w Bielsku-Białej grali, śpiewali, tańczyli, popisywali się swoimi talentami aktorskimi. Byli wśród nich kilkuletni tancerze, nastolatki, studenci i ludzie dojrzali, którzy uczęszczają na zajęcia Chóru Echo, Teatru bez Granic i zespołu „Beskid”, do bielskiego Domu Kultury „Włókniarz”.

    Razem przedstawili historię „O Jagusi, co diabła przechytrzyła”. Całkowity dochód ze spektaklu postanowili przekazać na rzecz domowego Hospicjum św. Kamila. Opowiadali historię Jagusi – rezolutnej góralki. Dziewczyna czeka na powrót Józusia, który wyjechał za chlebem. Trwają przygotowania do ślubu jej siostry. W wydarzeniach uczestniczą też diabły ze swoim szefem. Szeregowi wysłannicy piekła nie mają się czym pochwalić przed przełożonym: pobożny ludek góralski wymyka się ich podstępom. Ludzie żyją zgodnie i nawet jeśli  zdarza sie im błądzić – przebaczają. Bo są z nimi aniołowie z oddziału Michała Archanioła Lucyfer postanawia walczyć o duszę Jagusi, wiernie czekającej na ukochanego. Obiecuje jej szybki powrót Józusia i bogactwa w zamian za podpisanie krwią cyrografu. Sprytna dziewczyna podpisuje cyrograf, ale... krwią kury! – Cieszę się, że możemy się spotkać w tym gronie – mówiła na scenie doktor Anna Byrczek inicjatorka Hospicjum św. Kamila, dziękując artystom za ich zaangażowanie. – Hospicjum obejmuje domową opieką chorych w bardzo zaawansowanym okresie choroby nowotworowej. Pomoc świadczymy w domach. Udziela jej 70 wolontariuszy – medycznych i niemedycznych: lekarze, pielęgniarki, psycholodzy, kapelani, ludzie różnych zawodów, w różnym wieku, którzy są przygotowani do tej posługi. Do dziś ich podopiecznymi było około 3,5 tys. osób. Stale opiekują się 50–60 chorych. – To nasze możliwości na dziś – dodała dr Byrczek, apelując szczególnie do lekarzy i pielęgniarek o włączenie się w działalność hospicjum. Więcej na: bielsko.gosc.pl

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół