• facebook
  • rss
  • Tysiące kolęd i modlitwa


    dodane 16.01.2014 00:00

    Mały Kacperek z zaciekawieniem przygląda się kucykowi, potem kolorowemu kogutowi, kózkom i królikom. I podbiega do żłóbka, żeby teraz pobawić się z Dzieciątkiem, obok którego stoją Maryja i św. Józef…

    Trudno o lepsze wprowadzenie dziecka do rozmowy o tym, co cudownego zdarzyło się w Betlejem – uważają Magda i Piotr Grzywaczowie z Jastrzębia, którzy już po raz kolejny odwiedzili Strumieńskie Betlejem. 
Takich jak oni było tu wielu. Bo żywa szopka stanęła przy sanktuarium św. Barbary już po raz siódmy i jej sława rozeszła się szeroko, w tym roku również za sprawą telewizyjnych reportaży.

    Obserwatorzy oceniają liczbę gości na 100 tysięcy osób.
– Trudno doliczyć tak dokładnie tego, ilu nas było wokół żłóbka Pana Jezusa, ale moim zdaniem było to na pewno ponad 80 tysięcy osób – szacuje ostrożniej ks. Stanisław Binda, który już drugi rok czuwał nad przygotowaniem żywej szopki.

    
– Odwiedzających jest bardzo dużo. I są z całej Polski. Właśnie odjechali goście z Bydgoszczy. Przed chwilą rozmawiałem z małżeństwem z Gdańska, a wczoraj zachwycał się naszą szopką starszy pan z Anglii i nie mógł się nadziwić, że taką ładną szopkę mamy – mówi Wilhelm Spyra, jeden z dyżurujących opiekunów szopki.
– Jestem w tym roku na siódmym dyżurze i bardzo się cieszę, że mogę tu być, że tylu ludzi odwiedza naszą szopkę. Najwięcej radości mają dzieci i przede wszystkim całymi rodzinami jakoś inaczej przeżywają to coroczne świętowanie Bożego Narodzenia i to, że Pan Jezus jest tu z nami – dodaje Zbyszek Janiak.


    – Dla mnie wielką radością były w tym roku liczne rodziny z małymi dziećmi, które bardzo chętnie podejmowały się występowania w roli żywej Świętej Rodziny. W zeszłym roku były dwie, a teraz kilkanaście! I cieszyło przede wszystkim to, że ludzie przychodzili głównie dla wspólnego kolędowania. I nie poprzestawali na odwiedzinach żywej szopki, ale chcieli też wejść do sanktuarium na chwilę modlitwy – dodaje ks. Stanisław Binda.


    Tłumy pojawiły się też 12 stycznia – w ostatnim dniu, by pokłonić się w Strumieńskim Betlejem po raz ostatni. Był koncert kolęd w wykonaniu zespołu „Koniaków”, a także grupy góralskich kolędników z Bielska-Białej-Straconki. Całość zakończył pokaz sztucznych ogni, a za wspólne przeżywanie betlejemskiej radości dziękował wszystkim proboszcz ks. prał. Oskar Kuśka.

    Za przykład znakomitego współdziałania wdzięczna była też burmistrz Anna Grygierek. 
– Pracy z przygotowaniem tego wszystkiego jest dużo, ale warto to robić! – nie mają wątpliwości twórcy Strumieńskiego Betlejem. Większość z nich to członkowie Bractwa św. Barbary, które opiekuje się szopką.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół