• facebook
  • rss
  • Pamiętamy o nich: Maria Kocych-Imielska

    Urszula Rogólska

    dodane 07.11.2013 22:50

    - Urocza, starsza pani, która zaskakiwała wszystkich doskonałą znajomością poezji i literatury oraz wytrwałością w pieszych, górskich wędrówkach - mówi Dorota Kania o śp. Marii Kocych-Imielskiej.

    Z cieszyńskim Hospicjum im. Łukasza Ewangelisty była związana od jego początków.

    Z wykształcenia była polonistką, pracowała też jako bibliotekarka, wreszcie pod koniec lat 90-tych trafiła na zebranie założycielskie hospicjum, które wspólnie powoływali mieszkający tu katolicy i ewangelicy.

    - Urocza, starsza pani, która zaskakiwała wszystkich doskonałą znajomością poezji i literatury oraz wytrwałością w pieszych, górskich wędrówkach - wspomina śp. Marię Dorota Kania - prezes Stowarzyszenia Przyjaciół Hospicjum im. Łukasza Ewangelisty w Cieszynie. - Skromna, ale bacznie obserwująca świat. Zawsze umiała uśmiechem lub dobrym słowem przełamać kłopotliwe milczenie i "niechcący" odwrócić uwagę od prozaicznych spraw, które wprowadzały niezręczność.

    Jak wspominają cieszyńscy wolontariusze, pani Maria od początku ofiarnie podjęła się tej służby. A bywało i tak, że ona sama, jako wolontariuszka, z pomocą i dobrym słowem odwiedzała także swoich uczniów...

    - Od kilku lat sama stała się podopieczną naszego hospicjum - mówi Dorota Kania. - Nie poddawała się chorobie. Niezmiennie uczestniczyła w Mszach św., wykładach, koncertach i zebraniach. Do końca pisała i publikowała artykuły. Nigdy nie pisała na komputerze, wyłącznie na maszynie do pisania. W Kalendarzu Cieszyńskim na 2013 rok ukazał się tekst "Gościna serca" jej autorstwa, poświęcony właśnie hospicjum i jego piętnastoletniej obecności na Śląsku Cieszyńskim. Mimo iż z dnia na dzień słabła coraz bardziej, nic nie straciła ze swojej godności.

    Do szpitala codziennie przychodziło wiele osób, szczególnie hospicjantów. Z dumą żartowała, że sąsiadujące z nią pacjentki dziwią się, że ma tyle córek...

    - Jeszcze rok temu, w Święta Bożego Narodzenia, kiedy poszłam ją odwiedzić, recytowała fragmenty wierszy, pogodna i wdzięczna. Odeszła od nas 4 stycznia tego roku - wspomina Dorota Kania. - A zwracając się do śp. wolontariuszki dodaje: - Marysiu, jak powiedział Norwid "z rzeczy tego świata zostaną tylko dwie: poezja i dobroć". I Ty o tym wiedziałaś do końca! Dziękujemy!

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół