• facebook
  • rss
  • To nie byli supermeni


    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 45/2013

    dodane 07.11.2013 00:00

    W drzwiach św. Piotr – na co dzień tata Zosi. Z aureolą nad głową i kluczami w ręku wpuszczał gości. – Dobrze, że byliśmy u spowiedzi, to mamy wstęp wolny
– oddychały z ulgą dzieci. A już za drzwiami – wielkie świętowanie!


    Pierwsze zadanie – jak powiększyć wspólnotę? Zaprosić do niej wszystkich świętych patronów! Zaproszono więc m.in. świętych: Zofię, Agnieszkę, Weronikę, Annę, Jakuba, Maksymiliana, Dominika, Grzegorza i wielu innych. Potem – odśpiewanie hymnu tego dnia: „Taki duży, taki mały/ taki gruby, taki chudy – może świętym być!”. I już czas na pasjonujące, żywiołowe zawody: quizy, zagadki, kalambury, w których stawką stawała się coraz większa liczba kuponów na aureolki – atrybuty świętości.

    Rekordziści zebrali ich ponad 40!
 Wspólnota Dzieci i Młodzieży z bielskiej parafii św. Pawła, razem ze swoim duszpasterzem ks. Grzegorzem Strządałą w niedzielę 3 listopada świętowała swój Wieczór ze Świętymi.
Uczestnicy spotkania losowali karteczki z imionami i krótką historią życia wybranych świętych Kościoła, którzy towarzyszyli im przez cały wieczór, a następnie zaznajamiali z nimi swoich kolegów. Szukali właściwych dla swoich świętych atrybutów; poprzez pantomimę pokazywali najważniejsze wydarzenia z ich życia, budowali „pomnik świętości”, modlili się za ich wstawiennictwem. Wieczór zakończyli w kościele, przy świetle Paschału – kolejno podchodzili, zapalali małe świeczki, wspominając w modlitwie swoich bliskich zmarłych.


    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    • jaworznociężkowic
      05.01.2012 20:07
      U nas ksiądz wikary też zawsze jest otoczony gromadką dzieci. Na roraty chodziły tłumy. I chyba rzeczywiście cała nasza parafia jest bliżej Boga.
    • Tomek
      05.01.2012 22:07
      Piękne zdjęcie, jak na naszej wspólnocie. Szkoda, że nie ma takich Mszy więcej.
    • Myślący
      06.01.2012 00:23
      Podoba mi się to, co napisał Damianon. Za dużo eksperymentowania przy liturgii, traci ona swą sakralność, jest działaniem w stronę upodabniania Boga do ludzi (a powinno być odwrotnie). Pozdrawiam myślących i prawdziwie poszukujących, bo przyznaję, że sprawa do łatwych nie należy.
    • Karmelito
      06.01.2012 11:05
      Należy pomyśleć raczej o duszpasterstwie "zrównoważonym". Jak się widzi księdza otoczonego piszczącymi dziewczętami z maślanymi oczami lub wianuszek rozanielonych babć to raczej przedstawia obraz klęski duszpasterskiej w naszych polskich warunkach. Łatwo wzbudzić podziw wśród nastolatek czy dzieci poszukujących autorytetów (prawo wieku) bez większego silenia się jak i wchodzenie w nabożne ramki zrobione przez panie z kółka różańcowego, którym wystarcza odrobina męskiego zainteresowania, choćby to był ksiądz, którego maja jakoś na własność, bo przecież nie ma swojej kobiety. Wiem, że przejaskrawiam, ale to zabieg celowy, gdyż jest to pewne ziarnko prawdy... A gdzie jest troska duszpasterska o 30., 40., 50. latków? O to pokolenie twórcze mające wpływ na tu i teraz a w rezultacie na naszą przyszłość? W tym wypadku trzeba jednak czegoś więcej niż egzaltacji i nakazanego autorytetu...
    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół