• facebook
  • rss
  • Pomyślmy o celu ostatecznym...

    Alina Świeży-Sobel

    dodane 01.11.2013 22:20

    Jest już mocno po dwudziestej, a cmentarz w Starej Wsi nie pustoszeje. Wciąż pojawiają się kolejni odwiedzający groby bliskich. - To dobry czas na chwilę spokojnej refleksji - tłumaczą.

    - Robimy tak już od lat. Jesteśmy z Kęt i przyjeżdżamy zawsze wieczorem, żeby pomodlić się przy grobach naszych dalszych krewnych, a przy tym w spokoju pomyśleć, zastanowić się trochę - mówią dwie panie, wolnym krokiem zmierzające już do wyjścia. Na schodkach mijają kilkuosobową rodzinę, która wkracza na cmentarz. Przy wielu grobach stoją zamyśleni, zadumani ludzie...

    - Ta refleksja i modlitwa nad rozświetlonymi ogniem zniczy grobami jest momentem, w którym tak pięknie tradycja łączy się z teologią. Tutejsi parafianie dobrze rozumieją, że potrzeba nie tylko zniczy i kwiatów, ale i modlitwy. Wiedzą, że te zewnętrzne znaki to szacunek dla spoczywających w grobach ciał, ale tłumnie uczestniczyli też we Mszy Świętej za dusze zmarłych. I to był dzień radosnego spotkania z nimi - mówi ks. kan. Grzegorz Then, proboszcz starowiejskiej parafii Podwyższenia Krzyża Świętego. - Modlitwa na cmentarzu sprzyja temu, żeby zastanowić się nad sobą, nad tym, czym jesteśmy, dokąd zmierzamy i jaki jest cel ostateczny tej naszej wędrówki.

    W świetle płonących zniczy, ustawionych na nagrobkach ciasno przylegających do siebie na zboczu stromego wzgórza, z ciemności wyłania się najpierw wysoki cmentarny krzyż, a dalej - sylwetka XVI-wiecznej drewnianej świątyni, do której przylega cmentarz.

    To rodzinna parafia kardynała Kazimierza Nycza, metropolity warszawskiego. Tu spoczywają jego rodzice. - To grób, którym opiekuje się nie tylko rodzina. Często także inni parafianie stawiają na nim zapalone znicze, by okazać szacunek dla tych, którzy dali Kościołowi takiego kapłana - dodaje ks. kan. Then.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół