• facebook
  • rss
  • Bo gramy w zwycięskiej drużynie

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 41/2013

    dodane 10.10.2013 00:00

    Dlaczego? Bo spotkały ich sytuacje, kiedy „puścili się poręczy”, zaufali, skoczyli i... się nie zawiedli! Osobiście spotkali Tego, który jest w stanie naprawić absolutnie wszystko, co się zepsuje w naszym życiu.

    Ania spotkała Go tak blisko sześć lat temu, kiedy na raka umierał jej mąż, wcześniej zniewolony alkoholizmem. Została sama z szóstką dzieci – nastolatków – studentów i uczniów. Niedługo potem – niepowodzenia w prowadzeniu własnej działalności gospodarczej. Po ludzku patrząc – autentyczny dramat.

    Ale to właśnie wtedy doświadczyła, co znaczy zaufać Jezusowi, „puścić się poręczy” swoich ludzkich zabezpieczeń i otwierać szeroko oczy na Jego obecność. Pomoc duchowa i materialna przychodziła z najbardziej niespodziewanej strony. I tak jest do dzisiaj. Kazimierz doświadczył Jezusowej mocy uzdrowienia, kiedy chory na serce leżał nieprzytomny w szpitalu. Agnieszka, kiedy staczała się w świat uzależnień i rozpaczy po tym, jak jej ukochany tato odszedł z domu. Od niej i od mamy do swojej nowej rodziny.

    Oni sami mówili o tym w czasie trzydniowych rekolekcji towarzyszących 12. Tygodniowi z Ewangelią, prowadzonych przez Diecezjalną Szkołę Nowej Ewangelizacji w kościele św. Pawła w Bielsku-Białej. Ich uczestnicy na nowo wyznali swoją wiarę Jezusowi, doświadczyli mocy Bożej w czasie indywidualnej modlitwy wstawienniczej, razem poznawali Boży plan dla każdego, szukali znaków Bożej miłości w świecie, mówili o pozornej atrakcyjności grzechu, nałogach, słabościach, lękach i jedynym ratunku – Jezusie, który z miłością poddał się śmierci, ale też zmartwychwstał, dał ludziom swojego Ducha Świętego – Pocieszyciela – i wciąż działa, bo jak zapewnia słowo Boże: „W Jego ranach jest nasze zdrowie”.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół