Po beatyfikacji - niewypowiedziana radość

Alina Świeży-Sobel

dodane 10.06.2013 00:30

- Matka Małgorzata zostawiła nam wspaniały wzór ogromnej dobroci, radości ducha nawet w trudnościach, mimo wszystko - mówi siostra Ancilla Stasiowska, serafitka, wicepostulator procesu beatyfikacyjnego.

W dniu beatyfikacji matki Szewczyk siostra Ancilla promienną twarzą bez słów wyrażała, co czuje. Jak sama przyznawała, ten dzień to spełnienie jej największego marzenia. Przedtem wiele wysiłku włożyła w jak najlepsze przygotowanie niezbędnych dla przeprowadzenia procesu beatyfikacyjnego materiałów i dokumentacji.

- Jestem ogromnie wdzięczna Bogu i przełożonym, że mi powierzyli to zadanie. Mogłam wgłębiać się w duchowość Matki Małgorzaty i dotykać niemal jej świętości. To też było największym trudem i ogromną odpowiedzialnością: żeby wyrazić słowami w możliwie najlepszy sposób to duchowe piękno Matki. To odpowiedzialność, ale też radość, że mogłam być tak blisko z Matką. Ciągle przy tym czułam modlitwę sióstr i wiem, że to nie było tylko moje dzieło. To dzieło całych pokoleń sióstr: modlitwa, ofiara, cierpienie. Kiedy analizowałam dokumenty, przekonałam się, że to było ogromne pragnienie sióstr od chwili śmierci Matki. Wiele sióstr odchodziło z tego świata z przekonaniem, z pewnością, że Matka będzie wyniesiona na ołtarze, że będzie świętą. Ta pewność podtrzymywała mnie, gdy było trudno, gdy brakowało dokumentów i długo trzeba było szukać... - mówi siostra Ancilla.

Wszystkie trudności udało się pokonywać dzięki świadomości, że całe zgromadzenie się modli w tej intencji. - Pomagał  również te siostry, które już odeszły. Kiedy cytowałam wspomnienia o Matce, świadectwa i zeznania, które zostawiły przed śmiercią, czułam łączność z nimi - i to, że mnie wspierają, żebym umiała wyrazić w słowach piękno i heroizm Matki - dodaje. - Jej beatyfikacja była także moim pragnieniem od chwili, kiedy przyszłam do klasztoru. W nowicjacie w Oświęcimiu nasza mistrzyni przy grobie Matki wprowadzała nas już w tajniki jej życia duchowego. Wtedy żyły jeszcze dwie siostry, które osobiście znały Matkę. Bardzo je szanowałyśmy. Od nowicjatu rosło ze mną to ogromne pragnienie beatyfikacji. Dlatego dziś moja radość jest tak wielka. I uważam za wielką łaskę, że było mi dane uczestniczyć w tym, co dziś się dokonało w łagiewnickim sanktuarium.

Na podstawie zebranych dokumentów i innych źródeł, świadectw siostra Ancilla - pod kierunkiem o. Hieronima Fokcińskiego, jezuity, relatora Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych - opracowała książkę na temat bł. Małgorzaty Szewczyk. Jedna z części będzie poświęcona biografii błogosławionej, ukazując dokładnie, na ile to było możliwe, całą drogę jej życia. Książka nosi tytuł: "Zawierzyła Bożej Opatrzności". Publikacja już wkrótce trafi do rąk czytelników, pomagając bliżej poznać sylwetkę bł. Małgorzaty Szewczyk.

- Matka Małgorzata zawsze była gotowa służyć drugiemu człowiekowi. Zawsze była otwarta na bliźnich. I zawsze wzywała siostry, żeby się nie zniechęcały przeciwnościami, tylko były gotowe do ofiary, do poświęcenia. To było dla Matki ciągłe wezwanie, by przypominać, że Pan Bóg czuwa i że prowadzi nasze sprawy, całe nasze życie. Trzeba tylko zaufać i liczyć na Jego pomoc - na Bożą Opatrzność - a On nas nie opuści. Ciągle to siostrom powtarzała: - Trzeba żyć i ufać Bogu - On nas nie opuści, zawsze wspierać nas będzie.

Tak mówiła w najtrudniejszych chwilach prześladowania czy w trudnościach materialnych. Podkreślała, że dla chwały Bożej nie ma przeszkód - i trzeba w służbie Bożej poświęcić wszystkie swoje siły - tłumaczy siostra Ancilla.

 

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
Pobieranie...
przewiń w dół