Studnia matki Małgorzaty

Alina Świeży-Sobel

dodane 05.06.2013 19:30

Jak wspomina w swym opisie życiowej drogi matki Małgorzaty Szewczyk ks. prof. Jan Machniak, tym najważniejszym fundamentem każdego jej działania była modlitwa. O tym, jak obfite mogą być jej owoce, matka Małgorzata przekonywała skutecznie.

Postanowiła zbudować dom macierzysty dla zgromadzenia serafitek. Kiedy przybyła do Oświęcimia po raz pierwszy, ówczesny proboszcz ks. Andrzej Knycz zapytał, skąd zamierza wziąć fundusze na tak potężne zadanie. Zapewniła tylko, że pieniądze będą. Na pytanie: - Skąd? - pokazywała tylko palcem na niebo. I wciąż się modliła, a i pieniądze szybko się znalazły.

Kiedy trwała budowa, sama pomagała, jak tylko umiała. Modliła się, a gdy trzeba było - nosiła cegły. Gdy nosiła cegły, też się modliła. I mury rosły. W ciągu zaledwie ośmiu miesięcy od dnia wmurowania kamienia węgielnego budynek był gotowy i siostry mogły w nim zamieszkać.

Modlitwa Matki Małgorzaty była niezwykle skuteczna również wtedy, gdy trzeba było wybrać miejsca na studnię. Podczas tych poszukiwań odmówiła różaniec, a następnie pokazała, gdzie trzeba kopać. Robotnicy zrobili, jak im poleciła i szybko natrafili na żyłę wodną. Studnia do dziś dostarcza wodę i jest jednocześnie wymowną pamiątką jej modlitwy i zawierzenia Bogu.

«« | « | 1 | » | »»
Komentowanie dostępne jest tylko dla .
przewiń w dół