• facebook
  • rss
  • "Żona" Pana Jezusa

    Ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 11.04.2013 12:04

    Tak człowiekowi XXI wieku można wytłumaczyć dziewictwo konsekrowane.

    Mamy pierwszą w liczącej 21 lat historii diecezji bielsko-żywieckiej konsekrowana dziewicę. Pani Ewa z Milówki przyjęła obrzęd konsekracji dyskretnie, bez rozgłosu, w kaplicy biskupiej w budynku Kurii. Będzie zwyczajnie mieszkać w domu, pracować jak inni, ale przy tym zachowa ślub oblubieńczy złożony Panu Jezusowi: tylko Ty! Bez męża, dzieci, wnuków, jak siostra zakonna, tylko trudniej: bez wspólnoty, dzwonków wzywających na modlitwę, klasztornych murów, opieki w razie choroby - samodzielna, ale nie sama, bo z Jezusem.

    Po co dziś Kościołowi dziewice konsekrowane? Słyszałem taka historię: chłop znalazł na miedzy jajko, duże było. Podłożył je indyczce, a ona wysiedziała razem z innymi. Z jajka wylągł się... orzeł. Naśladując przyrodnich braci i siostry, tudzież kurzych i kaczych pobratymców, szwendał się po podwórku, wygrzebywał robactwo z ziemi i chłeptał wodę z kałuży. Aż urósł, wydoroślał i pewnego dnia, zadarłszy głowę, zobaczył szybującego na nieboskłonie orła. Coś go tknęło. Rozpostarł skrzydła, zamachał, oderwał się od ziemi, najpierw niepewnie i niezdarnie, potem coraz śmielej i wyżej. Aż poszybował hen i odtąd przestał grzebać w ziemi w poszukiwaniu pędractwa i chłeptać wodę z kałuży.

    Po to jest właśnie konsekrowane dziewictwo Kościołowi: żeby się oderwać od ziemi, zatrzepotać skrzydłami, żeby odnowiła się młodość Kościoła, jak orła, żeby wzniósł swe serce ku górom.

    Przy okazji wyboru nowego papieża mówiono o reformach Kościoła. Podnosiły się też głosy w sprawie kapłaństwa kobiet. Tymczasem ja wnosiłbym o konsekrację - na wzór dziewic - także mężczyzn. Przydałoby się i pod tym względem równouprawnienie, przeciwwaga dla bezpłodnego - także duchowo - singielstwa, starokawalerstwa. Wiem, wiem - jest przecież kapłaństwo sakramentalne, stały diakonat - do którego Kościołowi w Polsce strasznie niespiesznie. Ale sam znam kilku mężczyzn, którzy księżmi - choć bezżenni - z różnych powodów być nie mogą, braćmi zakonnymi - nie chcą, a jakiś rodzaj uroczystego potwierdzenia ich misji byłby tylko potwierdzeniem zaangażowania w życie Kościoła, które już jest ich chlebem powszednim. Może warto o tym pomyśleć?

     

     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół