• facebook
  • rss
  • Mam nowe życie!

    Alina Świeży-Sobel

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 13/2013

    dodane 28.03.2013 00:00

    Rudzica. To tu Juliusz Wątroba pisał swoje wspaniałe, mądre wiersze. Tu szedł swoją osobistą drogą krzyżową, zmagając się z chorobą, bólem, wyniszczającym brakiem nadziei. Tu powoli zmartwychwstawał. – Jestem szczęśliwy: czuję, że jestem dziś nowym, lepszym człowiekiem – mówi, promiennie uśmiechnięty, choć wspomina krzyż.

    Kiedy dziś wraz z Piotrem Skuchą, współzałożycielem słynnego kabaretu „Długi”, pojawia się na deskach teatru podczas kolejnych wieczorów „Bielskiej Sceny Kabaretowej”, gromki śmiech publiczności wita niemal każde jego słowo, łącznie z melancholijnym osobistym wyznaniem: – Mój protoplasta geny mi schlastał… Nikogo nie powstrzymują zapewnienia autora: – Bardzo poważnie państwa traktuję, to i fraszki będą poważne. I tak jest rzeczywiście: choć żartobliwa i błyskotliwa gra słów zmusza do śmiechu, jest w nich poważna refleksja nad światem. A Juliusz Wątroba jak z rękawa sypie perełki fraszek i przekonuje: – Nie zagrasz tęczy w teatrze cieni – i zaraz dodaje, że serce jest po to, żeby kołatać nieba tęsknotą do tego świata. I przyznaje: – Wiem, że dziś pragnie kretyn niejeden, by niebo było hipermarketem.

    Mistrz dobrego słowa

    To, czego od niego oczekiwano, zawsze wykonywał w terminie. Zwykle dawał dwie, trzy wersje tekstu do wyboru, a wszystkie były co najmniej dobre. Przyjaciele z kabaretu mieli nieraz problem, bo szkoda było z którejkolwiek zrezygnować, a razem nie mieściły się one w ograniczonej czasowo radiowej audycji. – Niektórzy kabaret postrzegają jako wygłup. A dobry kabaret mówi całkiem serio o świecie, choć z dystansem i w satyrycznej formie. Dlatego fraszki i wiersze, które Julek pisał dla nas przez lata, są tak potrzebne. W radiowych programach „Parafonii” czytali je z wielką radością wspaniali polscy aktorzy: Piotr Fronczewski, Bronisław Pawlik, Krzysztof Kołbasiuk, Krzysztof Kowalewski, Zbyszek Zamachowski. Wszyscy, pod odczytaniu ich w studiu, pytali, czy mogą je zabrać ze sobą. I zabierali – wspomina Piotr Skucha. Dziesięciolecia współpracy z kabaretem pozwoliły im dobrze się poznać. – Julek jest wyjątkowym facetem. Nigdy nie jest hipokrytą. To, o czym mówi, zawsze pokrywa się z tym, jak żyje. I pisze świetnie! Mamy u siebie człowieka literatury rangi co najmniej ogólnopolskiej – nie ma wątpliwości Piotr Skucha. – Prywatnie jest fantastycznym przyjacielem. Zyskuje z każdą minutą od chwili poznania. Dobrze byłoby więcej takich ludzi spotykać w życiu.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół