• facebook
  • rss
  • Koniec świata

    Ks. Jacek M. Pędziwiatr

    dodane 13.03.2013 23:10

    Który Franciszek jest patronem papieża?

    Dziesięć po dziewiętnastej rozśpiewały się dzwony na Podbeskidziu. Mamy nowego papieża: Franciszka I.
    - Koniec świata - powiedział z balkonu Bazyliki św. Piotra.
    Rzeczywiście, koniec świata, bo gdzie tam z Beskidów do Argentyny, skąd pochodzi 266. następca św. Piotra. Nieważne, jaka to odległość. Ważne, jak szeroki jest Kościół, że mieści się w nim i skrawek naszej ziemi i tak odległy kraj.

    Pochodzący ze Starej Wsi kardynał Kazimierz Nycz w wywiadzie sprzed Konklawe dla Polskiej Agencji Prasowej miał prorockie przeczucie, twierdząc, że nowy papież nie musi być młody i nie musi być Europejczykiem. Sprawdziło się: kardynał-jezuita Jorge Bergoglio ma 77 lat i pochodzi z Argentyny.

    Kiedy usłyszałem, jakie imię obrał sobie nowy papież, stanął mi przed oczami kościół w Rychwałdzie, którym od blisko siedmiu dekad opiekują się ojcowie franciszkanie. Biedaczyna z Asyżu, choć jego powołaniem była odbudowa Kościoła, nigdy dotąd nie patronował następcy św. Piotra. Zaintrygowany faktem, iż następca Benedykta XVI jest jezuitą, zadzwoniłem do czechowickiej parafii prowadzonej przez duchowych synów św. Ignacego Loyoli. Ojciec proboszcz Janusz Śliwa zaskoczył mnie:
    - Wszyscy mówią, że to od świętego Franciszka z Asyżu papież wziął imię - powiedział. - A ja myślę, że może od naszego świętego Franciszka Ksawerego, towarzysza Ignacego.

    - Koniec świata - powtórzyłem sobie słowa nowego papieża, co też nie było bez sensu, bo Franciszek Ksawery z Ewangelią dotarł na koniec ówczesnego świata - był pierwszym misjonarzem z Europy, który postawił stopę na ziemi japońskiej. Niespełna cztery wieki później przybył tutaj kolejny Europejczyk - Maksymilian Kolbe - i założył w pobliżu Nagasaki Mugenzai no Sono - japoński Niepokalanów. Maksymilian - franciszkanin, taki, jak ci w naszym Rychwałdzie i w Harmężach. Koło się zamknęło. I okazało się, że obiec świat - z Beskidów przez Argentynę do Japonii i z powrotem - wcale nie jest tak trudno. Bo Kościołowi nigdzie nie jest daleko, jeśli trzeba zanieść Chrystusa.
     

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół