Nowy Numer 8/2018 Archiwum

Z lupą w muzeum

O pożytku z przemytu. To mógłby być temat powieści sensacyjnej. Zakurzone, pełne staroci muzeum i w tym wszystkim ona... lśniąca złotem, ta zza wschodniej granicy...

Kiedyś żartowaliśmy, że dopóki istnieje granica, może uda się skompletować cały rok. Nie udało się – mamy pięć z 12 miesięcy. Ale i tak to, co mamy, budzi zachwyt – mówi Irena Prengel-Adamczyk, szefowa działu sztuki Muzeum Śląska Cieszyńskiego w Cieszynie, spoglądając na zbiór cieszyńskich ikon kalendarzowych. Bo skąd prawosławna ikona w Cieszynie? – Odpowiedź jest bardzo prozaiczna – mówi Irena Adamczyk. – Z przemytu. A celnicy z Cieszyna i Zebrzydowic zawsze dbali o to, żeby to, co „wyłapią”, trafiało do nas.

Pięć z trzystu

– Muzeum zwykle kojarzy się z kurzem i starociami. My postanowiliśmy spróbować udowodnić, że to fascynujące, ciekawe i nowoczesne miejsce – mówi Marian Dembiniok, dyrektor Muzeum Śląska Cieszyńskiego. – Naszym marzeniem jest przyciąganie do muzeum jak najliczniejszych grup odwiedzających. Mamy nadzieję, że przysłużą się temu także „Spotkania szersznikowskie”, zainaugurowane w styczniu tego roku, które organizujemy w siedzibie muzeum w każdą ostatnią środę miesiąca o godzinie 17.00 (z wyjątkiem lipca, sierpnia i grudnia). Tak się stało 27 lutego, kiedy to spotkanie przyciągnęło prawdziwy tłum cieszyniaków z polskiej i czeskiej strony. Goście muzeum mogli zobaczyć pięć z około 300 (!) prawosławnych ikon pisanych na desce, jakie posiada w swoich zbiorach cieszyńska placówka. A pracownik muzeum Maksymilian Kapalski wygłosił prelekcję na temat: „Malowane kalendarze prawosławne – ikony ze zbiorów Muzeum Śląska Cieszyńskiego”.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Reklama

Reklama

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy