• facebook
  • rss
  • W sutannach na stoku

    Alina Świeży-Sobel

    dodane 26.01.2013 22:00

    Na zboczu Stożka w Wiśle-Łabajowie rozegrane zostały XVI Mistrzostwa Polski Księży i Kleryków w narciarstwie alpejskim – o Puchar im. bł. Jana Pawła II. Przyjechali m.in. narciarze z Piły czy Gdańska.

    Rodzinna atmosfera

    Żartobliwie można powiedzieć, że znakomite wyniki ks. Grzegorza Szwarca nie zaskakiwały, jeśli wziąć pod uwagę około 80-osobową ekipę, która przyjechała z Radlina, by wspierać swoich duszpasterza. Nad głowami kibiców widać było transparent: „Nasz wikary ma dwa kije, nikt go tutaj nie pobije”.  I sympatycy ks. Grzegorza nie pomylili się. Również innym kapłanom towarzyszyły ekipy parafialnych kibiców. - Taki wspólny wyjazd to świetna okazja, by nawiązać dobre relacje, tak ważne w pracy duszpasterskiej - uważają narciarze w sutannach.

    Oprócz dopingu parafian pomocna była spora odwaga i zamiłowanie do szybkiego tempa. Nie zabrakło ich zwycięzcy wśród najstarszych księży czyli ks. prałatowi Władysławowi Nowobilskiemu, powszechnie znanemu z przeprowadzonej 40 lat temu w jedną dobę budowy kościoła w Ciścu. Książka z jego wspomnieniami była prezentem, którym ks. prał. Nowobilski sam obdarowywał innych zawodników.

    Jak co roku, dla wszystkich, którzy przyjechali na mistrzostwa przygotowany był poczęstunek. Nad grillowaniem kiełbasek czuwał Marian Szwarc, ojciec ks. Grzegorza, wspierany przez resztę rodziny. - W domu pewnie nikt by mnie nie namówił, żeby na mrozie urządzać grilla, ale tutaj atmosfera jest taka wspaniała, że już od 12 lat nie wyobrażam sobie, żeby mogło mnie tu nie być. To oczywiście wymaga przygotowań, ale dzięki pomocy firmy Kania z Czarkowa mamy pyszne kiełbaski i świetna zabawę - mówi pan Marian, potwierdzając, że to prawdziwie rodzinna impreza. W tym roku również otrzymał za swoje zaangażowanie pamiątkowy dyplom.

     

     

     

     

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

    Zobacz także

    • MariuszSadowski
      27.01.2013 15:04
      Szkoda że księży w sutannach nie widać na ulicach. Nawet jak są w koloratce to zaraz ją wyciągają i chowają do kieszeni. Nienoszenie stroju duchownego uważam za kapitulację.
    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół