• facebook
  • rss
  • Plecak pełen czekolady

    Urszula Rogólska

    |

    Gość Bielsko-Żywiecki 04/2013

    dodane 24.01.2013 00:00

    Piata rano. To chwila największych wyzwań dla Oli – trzeba obudzić 15 kilkuletnich dziewczynek! Potem pomóc im się umyć, uczesać, ubrać, nakarmić, wysłać do szkoły.

    Za to budzenie dzieci o piątej rano chyba po śmierci grozić mi będą ciężkie kary – uśmiecha się Ola Grzbiela. Ale nie ma mocnych – inaczej nie zdążą. O siódmej dziewczynki muszą już być w szkole, a Ola ma tylko dwie ręce, które muszą pomóc umyć ząbki i zrobić fryzurki piętnastu dziewczęcym główkom. W międzyczasie trzeba przytulić te, które płaczą i te, które kategorycznie odmawiają dzisiaj wstawania. Każdej trzeba pomóc znaleźć ubranie, w którym będzie się dobrze czuła. I jeszcze wszystkim pomóc zjeść śniadanie – codzienną porcję fasoli pod różnymi postaciami.

    Śniadanie przygotowują starsze dziewczęta ze szkoły prowadzonej w Guatemala City przez zgromadzenia sióstr Mater Orphanorum. Mama Ale bielszczanka Aleksandra Grzbiela pochodzi z parafii Chrystusa Króla na bielskich Leszczynach. Do Gwatemali wyruszyła osiem lat temu, po ukończeniu Centrum Formacji Misyjnej w Warszawie, by pomóc w pracy misjonarkom z włoskiego zgromadzenia Mater Orphanorum. Najpierw przez prawie trzy lata pracowała w górskim San Cristobal Totonicapán, na wysokości około 3 tys. m n.p.m. Tam zdobyła serca dzieci i dorosłych, a nawet osadzonych w miejscowym więzieniu. Największa radością Oli było stworzenie przy parafii wspólnoty mam i ich niepełnosprawnych dzieci, które do tej pory nie wychodziły z domów... Teraz Ola mieszka w stolicy – mieście Gwatemala – gdzie w domu sióstr opiekuje się piętnastką kilkuletnich dziewczynek porzuconych na ulicy.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół