• facebook
  • rss
  • Motomikołaje znów na Pocztowej

    Urszula Rogólska

    dodane 02.12.2012 16:45

    - Może przywiozą to, o co prosiłem, a może nie... Najważniejsze, żeby tylko przyjechali - mówi Krzysiek, gimnazjalista, wypatrując wyczekiwanych gości przy bramie Domu Dziecka przy Pocztowej 24 w Bielsku-Białej. Motomikołaje go nie zawiedli - przyjechali po raz piąty!

    „Marzę o zabawkowej deskorolce z rampami i taniej grze komputerowej. Ale nie pogniewam się, jak zabraknie Ci pieniążków i tylko mnie odwiedzisz” - to z listu wysłanego do św. Mikołaja z ul. Pocztowej 24. - Dzieci od samego rana nie mówią o niczym innym. Czekają na prezenty, ale jeszcze bardziej na motocyklistów i ich maszyny. A nam wszystkim udziela się to podekscytowanie - śmieje się Andrzej Michalski kierownik bielskiego Domu Dziecka przy Pocztowej.

    Gimnazjalista Krzysiek i Przemek z czwartej klasy podstawówki czuwali przy bramie placówki długo przed zaplanowaną godziną przyjazdu gości. - Będziemy liczyć wszystkie motocykle! Może będzie w tym roku kilkaset! - puszczali wodze fantazji. Kilkuset jeszcze nie przyjechało, ale chłopcy i tak byli przeszczęśliwi - doliczyli się 166 maszyn. To nowy rekord!

    Choć to już 2 grudnia, sprzyjała bezśnieżna pogoda - motocykliści z Podbeskidzia i ich przyjaciele z południowej Polski wyprowadzili swoje pojazdy i po raz piąty odwiedzili mieszkańców Domu Dziecka z mikołajowymi prezentami. Razem z motocyklami za bramę wjechał żółty bus - po dach wypełniony pudlami pełnymi dziecięcych marzeń.

    Przez cały listopad motocykliści kwestowali w Centrum Handlowym Gemini Park. Za uzbierane pieniądze kupili prezenty dla każdego dziecka i całej placówki. Część prezentów dostarczyli także darczyńcy, którzy przeczytali listy dzieci na internetowej stronie Motomikołajów.

    W placówce mieszka 26 dzieci w wieku od 16 dni do 16 lat. Najliczniejsza jest grupa dzieci 10-letnich i starszych, szóstka to maluszki do trzeciego roku życia. Każde z dzieci dostało dokładnie to, o co prosiło w liście - tym napisanym lub narysowanym. Dziewczynki prosiły o lalki, pluszaki, kolczyki, kosmetyczki, biżuterię. Chłopcy marzyli o pojazdach straży pożarnej, okrętach, samochodach, motocyklach, starsi prosili o sportowe spodnie i t-shirty.

    - Najtrudniej było nam zdobyć gadżety klubów piłkarskich, o które prosiły dzieci, ale na szczęście się udało - mówi Monika Beyga, prezes stowarzyszenia Motomikołaje i jedna z inicjatorek akcji. - Bardzo serdecznie dziękujemy wszystkim, którzy dołączyli do naszej kwesty w Gemini i dzięki którym dziś mogliśmy spełnić marzenia dzieci.

    - Jestem pozytywnie zdumiony tym, co się dzieje wokół tej imprezy - dodaje Andrzej Michalski. - Podziękowania dla Motomikołajów i tysięcy ludzi, którzy nie przeszli obojętnie obok puszek, które trzymali w rękach nasi dobroczyńcy.

    Andrzej Michalski podkreśla, że pomoc motocyklistów nie ogranicza się tylko do paczek na św. Mikołaja. - Ta współpraca trwa cały rok. Mamy ścisły kontakt z Moniką Beygą i Ryszardem Wachem - prezesem Automobilklubu Beskidzkiego. Jeśli nasze dzieci mają jakieś potrzeby, od razu kontaktujemy się z nimi. Dzieci dostają pomoce szkolne, zabawki, książki; placówka ma zapewnione środki czystości i artykuły higieniczne.

    W tym roku Motomikołaje kupili dla Domu Dziecka także m.in. tablice magnetyczne i korkowe, biurka, łóżka i odkurzacze. Bardzo często odwiedzają dzieci w ciągu roku, "bez okazji". - Wtedy wpisowym jest zawsze paczka pampersów w kufrze motocyklowym - śmieje się Monika Beyga. - Tego nigdy dość w tym miejscu.

    Przez pięć lat spotkań, między dziećmi i motocyklistami zrodziło się wiele przyjaźni. - Powstało wiele par przyjaciół - dzieci zawsze wtedy czekają na tę swoją ciocię czy wujka. To bardzo wychowawcze, tworzą się wieloletnie więzi, jakie daje się zauważyć w życiu rodzinnym - dodaje Andrzej Michalski.

    - Cały rok czekamy, żeby tu przyjechać - mówią motocykliści Małgosia i Krzysztof, którzy przyjechali razem ze swoją córką Zosią. - Maszyna nie chciała dziś niestety odpalić, więc jesteśmy samochodem, ale musieliśmy tu być - po raz piąty. Patrzymy na te dzieciaki i staramy się je uszczęśliwić. To płynie z naszych serc... Wielu z nas przywozi tu swoje dzieci, żeby je uczyć pewnych zasad, wartości, którymi trzeba się w życiu kierować.

    W akcji biorą udział - oprócz członków Stowarzyszenia Motomikołaje Bielsko-Biała - członkowie Automobilklubu Beskidzkiego, motocykliści z bielskiego klubu „Just Rider” („Sprawiedliwy jeździec”) oraz uczestnicy motocyklowych Zlotów Pod Zaporą w Bielsku-Białej Wapienicy.

    «« | « | 1 | » | »»

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół