Nowy numer 17/2018 Archiwum

Głos zza żelaznej kurtyny

W Książnicy Cieszyńskiej zaprezentowano wystawę przygotowaną z okazji 60-lecia uruchomienia Radia Wolna Europa. Fenomen tego medium, niezwykle zasłużonego dla walki z reżimem komunistycznym w Polsce, objaśniali pracownicy radia: ks. Czesław Nowak, senator RP Aleksander Świeykowski i muzyk Stanisław Deja.

Radio Wolna Europa od 1952 roku przez ponad 40 lat nadawało swoje audycje do Polski. Pomimo prób zagłuszania przez służby bezpieczeństwa było u nas najczęściej słuchaną zagraniczną stacją radiową. Współpracowało z nim wiele wybitnych osobistości – dziennikarzy, publicystów, pisarzy czy działaczy emigracyjnych, podtrzymując w Polakach nadzieję i systematycznie obnażając nieprawidłowości komunistycznej władzy, w ostatecznym rozrachunku zaś – odgrywając istotną rolę w demokratycznych przemianach w kraju.

Dla uhonorowania ich zasług w maju 2012 roku w Senacie RP podjęto stosowną uchwałę i powstała prezentowana w Cieszynie ekspozycja. Na wystawie na 20 planszach przywołano najciekawsze epizody z bogatej historii Radia, a przy stanowiskach audio można było wysłuchać fragmentów niektórych audycji, np. o tym, jak skonstruować antenę przeciw zagłuszaniu sygnału. Multimedialna forma prezentacji miała sprawić, że przeszłością zainteresują się młodsi odbiorcy. Jak tłumaczyła posłanka Aleksandra Trybuś, która wraz z senatorem Tadeuszem Kopciem była inicjatorką prezentacji wystawy w Cieszynie – chodziło o zainteresowanie młodych tą historią. I wystawa wzbudziła takie zainteresowanie, choć emocje starszych były nieporównanie silniejsze, gdy wracali pamięcią do tamtych wspomnień radiowych trzasków, przez które wytrwale łowili każde słowo prawdy.

- Przez 14 lat dwa razy w tygodniu witałem się ze słuchaczami w Polsce tak samo: najpierw były dźwięki kujawiaczka, a potem na jego tle wypowiadałem słowa: - Tym, którzy żywią i bronią, chłopom polskim: Szczęść Boże! Nadajemy stałą audycję „Droga przez wieś” – tu rozgłośnia polska Radia Wolna Europa... – wspominał Aleksander Świeykowski. – I nie śmiałem marzyć, że będę mógł o tym mówić bez zagłuszania, bez żadnych przeszkód, bezpośrednio do tych, którzy tego słuchali w Polsce i pamiętają tamte czasy... Jak dodawał, cały program tworzyła grupka nieco ponad 30 osób. Jednak determinacja tego grona sprawiała, że do polskiego społeczeństwa docierała wolna myśl i wiadomości o tym, że istnieje inny świat niż ten, który ukazywały komunistyczne media. Dzięki tej garstce miliony odzyskiwały nadzieję na wolność. Otwierając wystawę goście przyznawali, że często aktywność w RWE wiązała się z represjami dla bliskich, którzy pozostawali w kraju. Nie zawsze też w wolnej Polsce spotkali się z należnym uznaniem.

Rozgłośnia miała pięciu dyrektorów. Pierwszym był legendarny Jan Nowak-Jeziorański, drugim – Zygmunt Michałowski, trzecim – jedyny żyjący do dziś – Zdzisław Najder, czwartym – Marek Łatyński, a ostatnim – Piotr Mroczyk.  Zdzisław Najder, któremu ciężka choroba żony uniemożliwiła przyjazd do Cieszyna, przysłał gościom wystawy list.

– W latach 70. ubiegłego wieku – przypominam młodzieży, że żyliśmy wtedy w PRL-u, najwygodniejszym , jak głosiło powiedzenie, baraku w obozie socjalistycznym – przekraczałem kilkakrotnie granicę Polski w Cieszynie. Zawsze było to przeżycie przykre, denerwujące i smutne – pisał Zdzisław Najder, wspominając kolejki i utrudnienia, z jakimi spotykało się na granicznym przejściu. Pisał też o zaskoczeniu, z jakim przekraczał w Cieszynie granicę w latach dziewięćdziesiątych, dwa tygodnie po tym, gdy cofnięto wydany niegdyś na niego wyrok śmierci i przywrócono mu obywatelstwo oraz polski paszport.  Wtedy witali go uśmiechnięci pogranicznicy, ekipa telewizyjna. Później już tylko przemykał przez granicę, z której zniknęła zasieki, uzbrojeni żołnierze. – Kiedy słyszę, że w Cieszynie będzie wystawa o nas, o Wolnej Europie, myślę sobie po prostu: o to nam chodziło. Europa jest wolna, a nam – Europejczykom – udało się pozbyć granic. Cieszę się, że tego dożyłem – napisał Zdzisław Najder.

- Radio Wolna Europa miało też stałe audycje religijne. Były programy katolickie, a także audycje dla polskich ewangelików – przypominał ks. Czesław Nowak, długoletni pracownik radia, były proboszcz Polskiej Misji katolickiej w Monachium. Wspominał swoje przeżycia i kontakty ze środowiskiem emigrantów, byłych żołnierzy walczących na frontach II wojny światowej , przejętych etosem walki o niepodległość Polski. – Z tego środowiska wywodzili się pracownicy RWE. Tworzyli je ludzie, którzy przeszli obozy koncentracyjne, walczyli w armii Andersa  - i po wojnie znaleźli się na Zachodzie. Wokół rozgłośni zebrała się cała plejada wybitnych polskich twórców: muzyków, satyryków, pisarzy. Przez długie lata ta radiowa przestrzeń była dla wielu ludzi jedynym dostępnym polem walki z komunizmem – polem walki ideologicznej. Chodziło o to, żeby przełamać monopol informacyjny władzy, która nie pozwalała mówić niczego, co nie służyłoby komunistom. Każdy słuchacz odzyskiwał ludzką godność, gdy miał możliwość wyboru informacji, a także idei – tłumaczył ks. Nowak.

Podczas prezentacji wystawy Cieszyn odwiedziła też Barbara Nawratowicz – wieloletnia współpracowniczka rozgłośni, aktorka, współzałożycielka krakowskiej „Piwnicy pod Baranami”. Podczas spotkania w Książnicy Cieszyńskiej podzieliłą się ona swoimi wspomnieniami z pracy w RWE.
 

« 1 »

Zobacz także

Komentowanie dostępne jest tylko dla .

Zapisane na później

Pobieranie listy

Rekalma