• facebook
  • rss
  • Wiemy, co jemy?

    Alina Świeży-Sobel

    dodane 18.09.2012 07:49

    Za nami uroczystości dożynkowe – z bochnami chleba, dziękczynną modlitwą, kolorowymi wieńcami z kłosów i kwiatów. Zasłużone rolnicze święto.

    Dla wszystkich to okazja, by spróbować pierwszego chleba z tegorocznych zbiorów. Przy akompaniamencie regionalnych występów łatwo wpaść w sielankowy nastrój zadowolenia. W rozmowach z rolnikami mącą atmosferę niepokoje o ich sytuację, o rozwiązania gospodarcze dotyczące rolnictwa. I choć od lat ks. prałat Jerzy Palarczyk, duszpasterz rolników diecezji bielsko-żywieckiej mówi o tym głośno podczas diecezjalnych dożynek, jakoś umyka naszej uwadze fakt, że na polskiej wsi toczy się prawdziwa wojna o naszą przyszłość – czyli o brak żywności modyfikowanej genetycznie na naszych stołach.

    - Zachowujemy się tak, jakby nas ten problem nie dotyczył – mówią obrońcy tradycyjnych upraw. – Mało kto zauważył, że zaledwie kilka tygodni temu w Sejmie i Senacie przegłosowane zostały zmiany w ustawie o paszach. Wbrew wielokrotnie formułowanym przez tym naukowców, członków organizacji rolniczych, społecznych, zawodowych oraz konsumentów żądaniom utrzymania zakazu stosowania pasz GMO na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, ustawa odsuwa wprowadzenie takiego zakazu aż do 2017 roku.

    Wcześniej przeciwko takiemu rozwiązaniu mocno protestowały liczne środowiska, więc wycofano projekt z konsultacji społecznych i podjęto od nowa procedurę, z tym że nie był już to projekt rządowy, wymagający takich konsultacji. Tym razem projekt zgłoszony został przez grupę posłów – co zwalnia od konsultowania go ze społeczeństwem. Zignorowano zarówno głos konsumentów, jak i interes większości polskich rolników, właścicieli drobnych gospodarstw rolnych oczekujących pomocy Państwa w wysiłkach podejmowanych przez nich na rzecz rozwoju produkcji bezpiecznej żywności wykluczającej stosowanie GMO.

    Przegłosowany w obu izbach tekst zmian w ustawie czeka już tylko na podpis prezydenta Bronisława Komorowskiego, do którego teraz apelują obrońcy Polski wolnej od GMO. Jeśli podpisze, oznacza to otwarcie naszego rynku na modyfikowane genetycznie pasze – a w konsekwencji na obecność modyfikowanej żywności.

    – Wbrew opiniom lobbystów, nie jest ona bezpieczna, a już na pewno mamy lepszy i zdrowy wybór w postaci tradycyjnej żywności – mówią przedstawiciele Koalicji „Polska wolna od GMO”. I namawiają, by na co dzień sięgać po produkty naszego lokalnego rynku, powstające w gospodarstwach z naszej okolicy. To ważne dla rolników z naszego regionu, ale zdecydowanie ważniejsze dla nas i naszych dzieci.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    Komentowanie dostępne jest tylko dla .

    Reklama

    przewiń w dół