• facebook
  • rss
  • Autem przez morze

    dodane 20.09.2012 00:00

    We wnętrzu land rovera znalazł się całkiem spory bagaż: części zamienne, ubrania, narzędzia, a nawet plecak ze szkolnymi przyborami. Całość zapakowana w Czechowicach--Dziedzicach w kontener płynie już w kierunku Madagaskaru.

    O tym niezwykłym samochodzie pisaliśmy już w relacji z misyjnego pikniku w czechowickiej parafii NMP Wspomożenia Wiernych. Dzięki dodatkowemu wyposażeniu auto nie tylko poradzi sobie w najgorszym terenie, ale pomoże kierowcy przetrwać bezpiecznie w razie nieprzewidzianego noclegu na szlaku. Gdy będzie trzeba, pojazd wyprodukuje prąd, przetnie drzewo lub wprawi w ruch podłączoną do niego maszynę.

    Nad zainstalowaniem dodatkowego wyposażenia i wszystkimi przeróbkami przez półtora roku pracowali: Jan Wawrzeczko i Roman Neukirch z Janowic. Auto przeznaczone jest dla brata Jana Wawrzeczki – ks. Ludwika, misjonarza na Madagaskarze. Po odprawie w Urzędzie Celnym w Czechowicach-Dziedzicach samochód płynie już statkiem w kierunku Afryki. Podróż potrwa 52 dni. – Wśród funduszy potrzebnych na opłacenie wysyłki samochodu były też ofiary, które na ten cel przekazali czytelnicy „Gościa Niedzielnego” oraz nasi parafianie – mówi ks. kan. Antoni Młoczek, proboszcz z Czechowic-Dziedzic. A konstruktorzy tego nietypowego samochodu już po zakończeniu pracy dodali jeszcze sporo części zapasowych.

    «« | « | 1 | 2 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół