• facebook
  • rss
  • Jeśli będzie miłość

    Alina Świeży-Sobel

    |

    Gość Bielsko-Żywicki 36/2012

    dodane 06.09.2012 00:00

    Dziecko. Małżonkowie proszą o nie w modlitwie, ale szukają też pomocy medycznej. Nie zawsze wiedzą, że oprócz sprzecznych z nauczaniem Kościoła zabiegów sztucznego zapłodnienia in vitro mają do wyboru zgodną z naturą – i znacznie skuteczniejszą! –
naprotechnologię. Ta ostatnia metoda jest dla małżonków pragnących zostać rodzicami bardzo cenną propozycją.


    Ich orędowniczką byli św. Rita, św. Józef Bilczewski z Wilamowic i inni święci. – Prosiłam też o pomoc bł. Jana Pawła II, zwłaszcza w dniu jego beatyfikacji – mówi Magda. Dziś małemu Wojtusiowi zaczynają się wyrzynać pierwsze ząbki, ale dla uszczęśliwionych mamy i taty jego obecność wciąż pozostaje cudem. – Dziecko to największy dar Boga, jaki mogliśmy otrzymać – nie ma wątpliwości Robert.

Kiedy Magda i Robert Heczkowie prawie pięć lat temu brali w Cieszynie ślub, oboje jak najszybciej chcieli mieć dziecko. Magda z niecierpliwością sięgała więc po testy ciążowe – i po każdym negatywnym wyniku czuła się coraz gorzej. W końcu Robert zabronił jej tego sprawdzania. 
Zaczęli szukać pomocy, wędrować do różnych poradni. Prawie dwa lata odbywali kolejne wizyty, robili badania. W klinice w Katowicach usłyszeli od razu, że jedyną szansą jest dla nich in vitro. Nie pojawili się tam więcej.


    – I wtedy mój brat powiedział nam o lekarzu Adamie Kuźniku ze Skoczowa, który korzysta z osiągnięć naprotechnologii – wspomina Magda. Pojechali. Pierwsza wizyta trwała długo, niemal trzy godziny. – To była ważna rozmowa – i inna niż w poprzednich poradniach. Pan doktor tłumaczył nam, na czym dokładnie polegać będzie leczenie, objaśniał etapy obserwacji. Bardzo uczciwie mówił o szansach i trudnościach. Dopiero potem mieliśmy zdecydować, czy chcemy z tej metody skorzystać – mówi Robert.
 Chcieli. Kiedy lekarz mówił im o poczęciu dziecka, padło zdanie: „I w tym momencie Pan Bóg daje dziecku duszę...”. – Pomyślałam, że to jest super, takie głębsze, duchowe podejście. A przy tym czuło się taką zwyczajną ludzką dobroć, chęć pomocy – i bezpieczeństwo – dodaje Magda.

    «« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół