• facebook
  • rss
  • Wyjdź z murów, głoś Jezusa!

    dodane 30.08.2012 00:00

    – Sam jesteś zerem, ale jeżeli stoisz za Jezusem, który jest numerem jeden, to stanowicie dziesiątkę. On jest kluczem do przemiany Skoczowa, tego osiedla, twojego życia – podkreślał ks. Przemysław Sawa, wzywając do całkowitego oddania życia Jezusowi.

    Diecezjalna Szkoła Nowej Ewangelizacji corocznie organizuje ewangelizację „od drzwi do drzwi”. Tym razem odbyła się ona w Skoczowie. Członkowie DSNE chodzili od domu do domu, bo czują, że Pan Bóg nie chce czekać zamknięty w czterech ścianach nawet najpiękniejszych kościołów. Głosili Bożą chwałę na ulicach i podczas Wieczoru Chwały w kościele Matki Bożej Różańcowej. – To Duch Święty pokazuje miejsce, a potem jest czynnik ludzki. Ksiądz proboszcz danej parafii musi wyrazić na to zgodę – tłumaczy ks. Przemysław Sawa, dyrektor DSNE.

    – Każdy ewangelizator dostaje identyfikator, który potwierdza jego posługę w imieniu Kościoła, a potem wyrusza na swój szlak razem z drugą osobą – tak jak apostołowie. – Ewangelizacja nie jest reklamą Ewangelii, ale jej wypełnieniem – tłumaczy Marzena Pietroszek z DSNE. Dlatego podstawą pozostaje modlitwa – za osoby, do których się idzie, o przemianę miasta, uświęcenie danego miejsca. – Głoszeniu Ewangelii muszą towarzyszyć cuda, znaki i uzdrowienia, czyli działanie Ducha Świętego. Bo albo ewangelizujemy w mocy słowa Bożego, albo robimy propagandę – podkreśla ks. Sawa. Aby orędzie o Bożej miłości mogło dotrzeć do każdej osoby, jeździli także z megafonem, przez który rozchodziły się pieśni uwielbienia i zaproszenie na Wieczór Chwały. – W Ewangelii jest wyraźnie napisane, że mamy wychodzić ze słowem Bożym. To obowiązek Kościoła, aby wyjść z murów i spotkać się z człowiekiem, który do kościoła sam nie przyjdzie – tłumaczy ks. Przemysław Sawa. – I nie da się już dzisiaj ewangelizować świata tylko z kościoła, bo większość osób jest poza nim – dodaje Marzena.

    Ludzie reagowali różnie. Niektórzy zatrzaskiwali drzwi, inni chociażby z ciekawości zapraszali ich do domu – zastawiali stoły, zaczynali opowiadać o codzienności, a w końcu ogłaszali Jezusa swoim Panem. Wśród ludzi goszczących ewangelizatorów były także osoby, które od wielu lat nie przekroczyły progu kościoła. Jednak o tym, że warto, przekonywali się na każdym kroku. – Powiedzenie o Bożym Miłosierdziu sprawia, że ludzie zaczynają mięknąć. Wielokrotnie spotyka się osoby będące daleko od Boga, ale wciąż Go poszukujące. Jeżeli do nich nigdy nie przyjdzie ktoś, kto powie o żywym Jezusie, to będą zostawione same sobie – opowiada Marzena. – W czasie ewangelizacji modliliśmy się o spotkanie młodych osób. Idziemy, a tu pod sklepem stoi młody chłopak – widać było, że jest pogubiony i raczej z takich, którzy na słowo „Jezus” obrócą się na pięcie. Zaczęliśmy rozmawiać – okazało się, że w ogóle nie miał doświadczenia Boga. Poprosił o modlitwę za niego, o Ducha Świętego. On sam był zszokowany swoją reakcją – uśmiecha się Marzena.

    Inni opowiadali o łzach wzruszenia u wielu osób. Na początku były one zamknięte, nieufne, chciały się jakoś wymigać – że mają dużo pracy, dzieci chore, sprzątanie czeka. A po rozmowie decydowały się ogłosić Jezusa Panem. Ludzie decydowali się zerwać z czymś, co ciążyło im od wielu lat. – Jeden mężczyzna przyjął nas dosłownie w slipkach. Na dzień dobry zaznaczył, że jest „wierzący, ale niepraktykujący”. Coś zaczęło się jednak w nim kruszyć i na koniec oświadczył, że przyjdzie w niedzielę do kościoła – wspomina Grzegorz Gorlewski. – Jedna osoba zdjęła z palca okultystyczny symbol – pierścień Atlantów. To było niesamowite doświadczenie mocy Jezusa – ona nie mogła zdecydować się na ten krok od wielu lat – wspomina s. Paschalis ze Zgromadzenia św. Józefa. Przed wyjściem na ewangelizację trzeba było pokonać strach, obawę. – Zawsze przed wyjściem czuję takie znużenie i zniechęcenie… Jednak siłą woli podejmuję tę decyzję, bo chcę głosić Jezusa. A potem On daje siłę – wyznaje Marzena. A owoce widać było już wieczorem, gdy kościół wypełnili ludzie, wspólnie śpiewając: „Ty światłość dnia, wszedłeś w moje ciemności”. I ciemność ustępowała. DSNE zachęca także inne wspólnoty do włączenia się w dzieło nowej ewangelizacji – organizuje kursy, podczas których uczy się metod docierania z Dobrą Nowiną do współczesnego człowieka.

    «« | « | 1 | » | »»
    oceń artykuł

    Zobacz także

    , aby komentować lub podaj nazwę wyświetlaną
    Gość

      Reklama

      przewiń w dół